Na początek rzut oka na to jak było po przeprowadzce. Oczywiście były po drodze jakieś tam drobne zmiany.
Teoretycznie wszystko było ok, zresztą nie bardzo było inne wyjście jak poradzić sobie z meblami jakimi dysponowałam.Jak już się pomieszka to okazuje się , że nie wszystko pasuje, a poza tym lubię zmiany ;-).
Z finansami to jakby za dobrze nie jest, więc tak naprawdę oprócz desek na regał w ścianie i materiałów budowlanych nic nowego nie kupiłam.
Palety dostałam od taty sąsiadki stryszkowej, czerwona szafka wcześniej była w kuchni z łyżkowo-widelcowymi uchwytami. Spieszyłam się bardzo jak ją malowałam i kolejne warstwy farby nie do końca wysychały co niestety wyszło w użytkowaniu. Teraz postanowiłam to wykorzystać jako zaletę hi hi. Kilka godzin zajęło mi skrobanie nożem, ale efekt końcowy nawet mi się podoba. Żeby było bardziej zgrzebnie zrobiłam sznurkowe uchwyty :-). Oczywiście nie mogło zabraknąć okienek, ostatnie dwa strychowe i jedno z mieszkania na dole. Łóżka jak widać zrobione z palet, nie żebym miała jakiś nabożny stosunek do "paletowego dyzajnu"ale zainwestowałam w nie tylko farbę i kilka godzin pracy. Łóżka z racji regału w ścianie musiały być niskie, a z racji braków finansowych tanie. Naoglądałam się w internecie, szukałam w sklepach i w końcu prawie się zdecydowałam na świerkowe z surowego drewna z Jyska. Niby nie były drogie,ale mamy na stryszku okropną podłogę i marzę o drewnianej. Pewnie jeszcze długo tylko pomarzę, mimo to zdecydowałam, że zamiast wydawać na łóżka, które tak za bardzo mi się nie podobały, najpierw nazbieram na podłogi. Stąd pomysł z paletami, zapewne jak każda prowizorka trochę pobędą. Kapy też tymczasowe, jak już dosprzątam resztę mieszkania coś uszyję. Mam kilka pomysłów i nie mogę się zdecydować. Jak zwykle wyszła mi graciarnia, ale tak już mam, więc chyba nikt się nie zdziwi. Oczywiście graciarnia z czerwonym w roli głównej :-). Pokój jest malutki i ma komin, który zabiera i tak niewielka przestrzeń. Praktycznie tylko się w nim spało. Myślę, że teraz będzie lepiej wykorzystany, chyba bardziej zachęca do wyciągnięcia się z książką i kotem obok :-).
Jako model wystąpił Antoś, który przybył na stryszek pod koniec czerwca. Był chudziutki, łysawy i stanowił żywą stołówkę dla różnych nieporządanych gości. Szkaradek taki, niewiele włosków, to co było matowe i bez koloru. Teraz jak widać ma się całkiem dobrze :-).
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
wtorek, 14 października 2014
środa, 8 października 2014
"remont w małym pokoju"
Zamiast kończyć zmiany w kuchni zabrałam się za mały pokój. Nagle to wypadło, w związku z możliwością transportu małopojowych mebli do dzieci. Trzeba było wszystko umieścić w kartonach, meble rozkręcić i spakować. Początek był ok hi hi, ale potem jak zwykle coś nie wypaliło i tak na przykład przygotowane do transportu meble stoją sobie już ponad trzy tygodnie na stryszkowym korytarzu. Jak już zdewastowałam większość mieszkania, niestety wszędzie gdzie było jakieś miejsce coś zalega, po chwilowym ataku paniki ruszyłam ...I tak po dwóch tygodniach na ratunek przybyło dziecko i wykonało dziurę w ścianie z przeznaczeniem na książkowy regał, brak onej wstrzymywał jakąkolwiek działalność remontową bo wszelkie planowane zmiany wiązały się właśnie z nią. Ten etap robót uwieczniłam, niestety w dziwny sposób zdjęcia ulotniły się z aparatu :-((, tak więc tylko fotka zagospodarowanej dziury będzie
wyszło nieźle, chociaż miałam nadzieję na głębszą wnękę, ale nie ma co narzekać , przynajmniej na środku ściany nie pojawiła się niespodzianka w postaci kawałka muru .Jak widać pomalowałam też póki co połowę sufitu :-). Tak więc oddalam się do malowania, które chyba z racji nadal bolącej stopy i zaawansowanego wieku hi hi idzie mi wolniej niżbym chciała. Poza tym wszędzie zalega pył, więc tym bardziej odczuwam wzmożony pęd do zakończenia robót i sprzątania. Nie żeby to było moje ulubione zajęcie, ale obecny stan mieszkania budzi trwogę ;-).
Serdeczne pozdrowienia ze zdemolowanego(chwilowo) stryszku.
c.d.n.
wyszło nieźle, chociaż miałam nadzieję na głębszą wnękę, ale nie ma co narzekać , przynajmniej na środku ściany nie pojawiła się niespodzianka w postaci kawałka muru .Jak widać pomalowałam też póki co połowę sufitu :-). Tak więc oddalam się do malowania, które chyba z racji nadal bolącej stopy i zaawansowanego wieku hi hi idzie mi wolniej niżbym chciała. Poza tym wszędzie zalega pył, więc tym bardziej odczuwam wzmożony pęd do zakończenia robót i sprzątania. Nie żeby to było moje ulubione zajęcie, ale obecny stan mieszkania budzi trwogę ;-).
Serdeczne pozdrowienia ze zdemolowanego(chwilowo) stryszku.
c.d.n.
poniedziałek, 29 września 2014
"smutek :-(("
Bardzo smutny dzień dzisiaj. Odeszła Królewna, prawdziwa kocia dama. Dawała nam radość przez ponad 17 lat. Od siedmiu lat chorowała na niewydolność nerek, więc każdy kolejny rok był sukcesem. W listopadzie zeszłego roku pomimo niezbyt dobrych wyników zdecydowaliśmy się jeszcze na podratowanie zdrowia. Spędziła trzy dni w szpitaliku i mimo dużego stresu jaki przeżyła na tyle się jej poprawiło, że była jeszcze z nami prawie rok. Od lat codziennie bez protestów brała leki. Niestety od kilku dni nastąpiło gwałtowne pogorszenie i mimo, że była to trudna decyzja - Królewna odeszła do Kociego Nieba.
Pozdrowienia z bardzo dziś smutnego stryszku :-((.
Pozdrowienia z bardzo dziś smutnego stryszku :-((.
poniedziałek, 22 września 2014
"Amelka i Zosia"
Ostatnio wiele się dzieje i nie bardzo miałam czas przyodziać golaski, ale wreszcie w sobotę i niedzielę zabrałam się do szycia i oto są - Amelka z koronkami i Zosia w zieleni :-).
Dodałam też filcowe buciki jako dopełnienie stroju. Uszycie ubrania Amelki zabrało mi sporo czasu, ale efekt końcowy całkiem mi się podoba. Nie mam żadnych wykrojów na lalkowe sukienki, więc to co wyjdzie jest niespodzianką hi hi. Jeszcze ubrania dla chłopaków i mam już przygotowane kawałki na lale murzynki. Ciekawe jak mi wyjdą ;-).
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku :-)).
Dodałam też filcowe buciki jako dopełnienie stroju. Uszycie ubrania Amelki zabrało mi sporo czasu, ale efekt końcowy całkiem mi się podoba. Nie mam żadnych wykrojów na lalkowe sukienki, więc to co wyjdzie jest niespodzianką hi hi. Jeszcze ubrania dla chłopaków i mam już przygotowane kawałki na lale murzynki. Ciekawe jak mi wyjdą ;-).
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku :-)).
czwartek, 21 sierpnia 2014
"Józia, Rozalka i drobne zmiany w pokoju"
Zacznę od tego, że dziękuję bardzo za odwiedziny i komentarze. Staram się odpisywać, ale tym razem jakoś nie wyszło.
Golaski nadal bez ubrań, został kawałek "ciałkowego" materiału i chciałam go wykorzystać do końca, niestety jakbym nie próbowała zawsze na jakąś częśc ciała brakowało, ale przypomniałam sobie, że powinnam mieć kawałek szmatki w paski i po przejrzeniu kilku pudeł, sukces ha ha. W ten sposób ostatnia lala ma rajtuzki :-) i na razie jako jedyna ubranie. Przy okazji grzebania w pudłach wpadł mi w ręce kawałek lnu nadający się na ciało i postanowiłam uszyć "większy rozmiar". Hm, sama nie wiem, ale chyba wolę te chudzieńkie. Muszę zrobić "próbę dziecka" przy okazji. Piotruś zabrał swojego Karola i ku mojemu zdziwieniu nie tylko dzieci się nie śmiały(czego się ciut obawiałam), ale Karol z nadmiaru zachwytów wrócił do domu mocno sponiewierany :-).
"Wększy rozmiar" to Józia, chudzielec Rozalka.
I jeszcze drobne zmiany w pokoju. Przy okazji zeszłorocznej inwestycji piecykowej i rozbioru części ściany poprzestawiałam meble, głównie żeby widzieć piecyk z kanapy hi hi. Pokój bardzo na tym zyskał, zrobiło się jakby więcej miejsca. W tym roku zaczęłam przeróbki w kuchni, na razie jeszcze nie jestem na tyle sprawna, żeby je dokończyć, a rączki świerzbiły, więc przemyślałam jeszcze to i owo w temacie pokoju. Zmiany są niewielkie, głównie niektóre meble zmieniły miejsce, przewiesiłam też wszystkie akwarele na jedną ścianę, teraz bardziej mi się podoba. Powoli też znikają różne półeczki i inne przystawki. Chciałabym trochę odgracić stryszek, chociaż w moim przypadku to raczej mało realistyczne. Jedno wyjedzie, drugie przyjedzie :-(. Zero zdyscyplinowania w tej dziedzinie.
Poprzednio była z tej strony tylko jedna szafka pod telewizorem i wysoki regał z książkami. Dwie pozostałe stały po bokach kanapy, a na nich półki z książkami. Półek już nie ma , a skrócony regał zajął miejsce szerszej szafki. Od początku kombinuję z meblami, żeby jakoś je dopasować i wykorzystać. Pewnie , że najlepiej byłoby zamówić na wymiar wpasowując w nietypowe wnętrze, ale....trzeba sobie radzić z tym co się ma.
Nad kanapą wisiały trzy akwarele, teraz stare ramy z lustrami udają okienka
Jest to zdobycz z rozebranej już chwilkę temu ruinki. Ramy stały kilka lat na dworze, farba oblazła i różni tacy postanowili je zasiedlić. Wyczyściłam , zawoskowałam i jest, a że nadgryziona nie tylko zębem czasu to trudno, taka jej uroda.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
Golaski nadal bez ubrań, został kawałek "ciałkowego" materiału i chciałam go wykorzystać do końca, niestety jakbym nie próbowała zawsze na jakąś częśc ciała brakowało, ale przypomniałam sobie, że powinnam mieć kawałek szmatki w paski i po przejrzeniu kilku pudeł, sukces ha ha. W ten sposób ostatnia lala ma rajtuzki :-) i na razie jako jedyna ubranie. Przy okazji grzebania w pudłach wpadł mi w ręce kawałek lnu nadający się na ciało i postanowiłam uszyć "większy rozmiar". Hm, sama nie wiem, ale chyba wolę te chudzieńkie. Muszę zrobić "próbę dziecka" przy okazji. Piotruś zabrał swojego Karola i ku mojemu zdziwieniu nie tylko dzieci się nie śmiały(czego się ciut obawiałam), ale Karol z nadmiaru zachwytów wrócił do domu mocno sponiewierany :-).
"Wększy rozmiar" to Józia, chudzielec Rozalka.
I jeszcze drobne zmiany w pokoju. Przy okazji zeszłorocznej inwestycji piecykowej i rozbioru części ściany poprzestawiałam meble, głównie żeby widzieć piecyk z kanapy hi hi. Pokój bardzo na tym zyskał, zrobiło się jakby więcej miejsca. W tym roku zaczęłam przeróbki w kuchni, na razie jeszcze nie jestem na tyle sprawna, żeby je dokończyć, a rączki świerzbiły, więc przemyślałam jeszcze to i owo w temacie pokoju. Zmiany są niewielkie, głównie niektóre meble zmieniły miejsce, przewiesiłam też wszystkie akwarele na jedną ścianę, teraz bardziej mi się podoba. Powoli też znikają różne półeczki i inne przystawki. Chciałabym trochę odgracić stryszek, chociaż w moim przypadku to raczej mało realistyczne. Jedno wyjedzie, drugie przyjedzie :-(. Zero zdyscyplinowania w tej dziedzinie.
Poprzednio była z tej strony tylko jedna szafka pod telewizorem i wysoki regał z książkami. Dwie pozostałe stały po bokach kanapy, a na nich półki z książkami. Półek już nie ma , a skrócony regał zajął miejsce szerszej szafki. Od początku kombinuję z meblami, żeby jakoś je dopasować i wykorzystać. Pewnie , że najlepiej byłoby zamówić na wymiar wpasowując w nietypowe wnętrze, ale....trzeba sobie radzić z tym co się ma.
Nad kanapą wisiały trzy akwarele, teraz stare ramy z lustrami udają okienka
Jest to zdobycz z rozebranej już chwilkę temu ruinki. Ramy stały kilka lat na dworze, farba oblazła i różni tacy postanowili je zasiedlić. Wyczyściłam , zawoskowałam i jest, a że nadgryziona nie tylko zębem czasu to trudno, taka jej uroda.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
piątek, 15 sierpnia 2014
"powrót ptaszków szmatkowych"
Dawno już nie szyłam ptaszków, więc tak przy okazji lalkowej
"tradycyjne"
i nowe ptaszki w pionie z powiedzmy nóżkami ;-)
Pozdrowienia ze stryszku
"tradycyjne"
i nowe ptaszki w pionie z powiedzmy nóżkami ;-)
Pozdrowienia ze stryszku
Etykiety:
ptaszki,
stryszek; na stryszku zrobione,
szmatkowe robótki
środa, 13 sierpnia 2014
"jeszcze w negliżu ;-)"
Karol odjechał z Piotrusiem, ale Brunia doczekała się rodzeństwa ;-). Póki co towarzystwo jeszcze bez odzieży. Jak widać wciągnęło mnie szycie "primitive doll". Lalki szyte ręcznie, ubrania częściowo na maszynie.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku
Subskrybuj:
Posty (Atom)
