czwartek, 21 sierpnia 2014

"Józia, Rozalka i drobne zmiany w pokoju"

Zacznę od tego, że dziękuję bardzo za odwiedziny i komentarze. Staram się odpisywać, ale tym razem jakoś nie wyszło.
Golaski nadal bez ubrań, został kawałek "ciałkowego" materiału i chciałam go wykorzystać do końca, niestety jakbym nie próbowała zawsze na jakąś częśc ciała brakowało, ale przypomniałam sobie, że powinnam mieć kawałek szmatki w paski i po przejrzeniu kilku pudeł, sukces ha ha. W ten sposób ostatnia lala ma rajtuzki :-) i na razie jako jedyna ubranie. Przy okazji grzebania w pudłach wpadł mi w ręce kawałek lnu nadający się na ciało i postanowiłam uszyć "większy rozmiar". Hm, sama nie wiem, ale chyba wolę te chudzieńkie. Muszę zrobić "próbę dziecka" przy okazji. Piotruś zabrał swojego Karola i ku mojemu zdziwieniu nie tylko dzieci się nie śmiały(czego się ciut obawiałam), ale Karol z nadmiaru zachwytów wrócił do domu mocno sponiewierany :-).
"Wększy rozmiar" to Józia, chudzielec Rozalka.


I jeszcze drobne zmiany w pokoju. Przy okazji zeszłorocznej inwestycji piecykowej i rozbioru części ściany poprzestawiałam meble, głównie żeby widzieć piecyk z kanapy hi hi. Pokój bardzo na tym zyskał, zrobiło się jakby więcej miejsca. W tym roku zaczęłam przeróbki w kuchni, na razie jeszcze nie jestem na tyle sprawna, żeby je dokończyć, a rączki świerzbiły, więc przemyślałam jeszcze to i owo w temacie pokoju. Zmiany są niewielkie, głównie niektóre meble zmieniły miejsce, przewiesiłam też wszystkie akwarele na jedną ścianę, teraz bardziej mi się podoba. Powoli też znikają różne półeczki i inne przystawki. Chciałabym trochę odgracić stryszek, chociaż w moim przypadku to raczej mało realistyczne. Jedno wyjedzie, drugie przyjedzie :-(. Zero zdyscyplinowania w tej dziedzinie.

Poprzednio była z tej strony tylko jedna szafka pod telewizorem i wysoki regał z książkami. Dwie pozostałe stały po bokach kanapy, a na nich półki z książkami. Półek już nie ma , a  skrócony regał zajął miejsce szerszej szafki. Od początku kombinuję z meblami, żeby jakoś je dopasować i wykorzystać. Pewnie , że najlepiej byłoby zamówić na wymiar wpasowując w nietypowe wnętrze, ale....trzeba sobie radzić z tym co się ma.
Nad kanapą wisiały trzy akwarele, teraz stare ramy z lustrami udają okienka
 Jest to zdobycz z rozebranej już chwilkę temu ruinki. Ramy stały kilka lat na dworze, farba oblazła i różni tacy postanowili je zasiedlić. Wyczyściłam , zawoskowałam i jest, a że nadgryziona nie tylko zębem czasu to trudno, taka jej uroda.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.





11 komentarzy:

  1. Ślicznie i przytulnie na twoim stryszku.
    Takie lalki wzbudzają zainteresowanie dzieci, ponieważ są oryginalne i inne, niż te ze sklepów z zabawkami. Pamiętam z dzieciństwa, jak miałam zrobione przez mojego tatę ogromne łóżeczko dla lalek, które było obiektem zazdrości koleżanek.
    regian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Regian za miłe słowa :-). Może dzieci lubią jak coś jest zrobione specjalnie dla nich? Szczególnie maluchy.
      Stryszek ciągle się zmienia, na początku wszystko było na chybcika, żeby zamieszkać. Zmiany w większości są niewielkie, nie da się niestety rozciągnąć powierzchni, a ja jestem graciarą :-). Ale...przed przeprowadzka oglądałam wszystkie stryszkowe mieszkania i jedno szczególnie mi się podobało, było większe o 20 m i o te 20 m droższe, więc mogłam sobie tylko pooglądać. Duża kuchnia połączona z salonem takim wejściem jakie mam teraz po rozebraniu kawałka ściany przed piecykiem, salon wysoki do szczytu dachu, pięknie po prostu. Ale...teraz jak jest urządzone i zamieszkane już tak mi się nie podoba :-(. Zniknęła cała ta przestrzeń, jest brązowo i jakoś tak "staro". No, ale każdy urządza się tak jak mu pasuje, a przyznam, że mieszkańcom tamtego stryszek wcale się nie podoba hi hi. Pozdrowienia z "mokrego" Przemyśla.

      Usuń
  2. Ślicznie na tym Twoim stryszku :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ups.... ale pozmieniałaś !
    przez moment nie byłam pewna czy dobrze trafiłam :)
    Bardzo lubię oglądać zdjęcia Twojego mieszkania na stryszku , jest przytulne i ma ciepły klimat , który mnie dobrze nastraja /uspokaja/.
    Też lubię "coś" pozmieniać od czasu do czasu , ale teraz jestem na etapie ocieplania dachu , a tu nie ma pola do popisu - ot zwykła , ciężka robota .
    Widzę ,że produkcja lal nabrała rozpędu , lale w rozmiarze XL są fajne ,dzieci lubią takie duże , są prawie jak koleżanki , ale mniej kłopotliwe :) ugodowe i wyrozumiałe :)
    Pomysł na "udawane okno " mam nadzieje niezastrzeżony :)? bo bardzo mi się spodobał i mam ochotę zastosować u siebie .
    Pozdrawiam Yrsa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Irenko :-)
      Dawno chciałam trochę pozmieniać na blogu, ale same chęci nie wystarczają, więc musiałam poczekać. Ocieplanie dachu rzeczywiście nie zostawia pola do popisu, trzeba to zrobić i już. Stare ramy wykorzystuje wiele osób w różny sposób, więc to zupełnie nie mój pomysł ;-). Fajne jest to, że w naszym "plastikowym" świecie coraz więcej rzeczy dostaje drugą szansę, chociaż nadal wiele osób uważa, że jak wykorzystujesz stare to znaczy, że nie stać cię na nowe.
      Szycie lalek wciąga hi hi, więc pewnie na tych się nie skończy.
      Pozdrowienia ze stryszku.

      Usuń
  4. Ha:) Pięknie! Twój stryszek jest taki przytulny! Rama nad kanapą świetna - marzy mi się taka dekoracja od dawna:) I nawet wiem gdzie są stare okienne ramy do wzięcia:) A lale - cudne! Pozdrowienia serdeczne znad morza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj Anex :-). Ta konkretna rama spodobała mi się bo jest podzielona i lepiej udaje okno :-). W piwnicy mam okna z mieszkania na piętrze, trzeba je tylko oczyścić z kilku warstw farby do czego nie mogę się zabrać. Są dosyć wysokie i mam pomysł, żeby przerobić je na niewysoki parawan, albo ekran przed kominek. Pomysłów mi nie brakuje z realizacją już gorzej.
      Pozdrowienia ze stryszku ;-).

      Usuń
  5. Bardzo ładnie, ciepło, domowo i wszystko tworzy spójną całość. Poprosimy o więcej takich cudnych zdjęć. Ilona z Mazowsza

    OdpowiedzUsuń