środa, 23 sierpnia 2017

"sypialnia"

Można powiedzieć, że wakacje się skończyły. Piotruś w sobotę pojechał do domu po trzech tygodniach w Przemyślu. Czyli znowu zabieramy się za remont. Dzisiaj kilka fotek z sypialni. W sumie wielkich zmian nie było. Oczywiście gwoździem programu była podłoga, z którą wcale tak łatwo nie poszło. Stwierdzam, że do kładzenia paneli talentu nie posiadamy :-(. Niby nic trudnego, a trzeba było kłaść dwa razy. Zachciało mi się takich z fugą. Niektórzy postanowili zadziałać samodzielnie i natchnieni działalnością dziecka w tej dziedzinie również szybko. Niestety okazało się , że co nagle to po diable i złącza cośkolwiek dowolnie były zaczepione. Po rozłożeniu przystąpiliśmy do pracy we dwoje i jakoś poszło. Ale raczej nie zapałałam miłością do tego zajęcia.


Dodaliśmy małe półeczki . Z wielu różnych przeróbek pozostawały mi boki od półek. Zwykle wykorzystywałam same półki. Przy okazji tego remontu postanowiłam zagospodarować co się da . Zaszpachlowałam dziury po śrubach i po przeszlifowaniu pomalowałam.
Zmieniłam też półki we wnęce ze szklanych na drewniane. Docelowo chciałabym zamówić wiklinowe kosze dopasowane do otworów, ale na razie użytkuję posiadane koszyki. Wykorzystałam deski, które były kiedyś pólkami miedzy regałami w pokoju . Pomalowałam też półki we wnęce kominowej. Szafa w tym miejscu ciągle w planach i raczej nieprędko się zrealizują. Może nie najpiękniej to wygląda, ale zrezygnowałam z zasłony, bo niestety stanowiła pokusę do wrzucania za nią różnych rzeczy. Te różne rzeczy i tak trafia do tej wnęki, ale w bardziej uporządkowany sposób. Będzie to kontenerek z szufladami pełnymi nici, tasiemek i tego typu pierdółek szyciowych. Jeszcze nie wszystko poukładałam.
Kolejna przeróbka to miejsce do spania zrobione z dołu/siedziska kanapy.


Okazało się, że dół kanapy ma solidną drewnianą ramę i sprężyny w dobrym stanie. Był nieco pochyły ;-), więc dokręciliśmy kółka na podkładkach z drewnianych klocków. Kawałek dermy z tyłu kanapy przykrył sprężyny. Na to wszystko obszyta gąbka. Pomalowałam ramę, chociaż ze wstydem przyznaję, że nie chciało mi się szpachlować dziurek po spinaczach. Sznurkowe uchwyty ułatwiają wyciąganie spod łóżka, gdzie jest zwykle schowane.
I z użytkownikiem :-). Nie jest to długie, mniej więcej 176 cm i niezbyt szerokie, ale spokojnie można się przespać.
Jak widać z sypialni wywędrowały też paleciane łóżka, jak je nazywał Piotrek. Muszę przyznać, że okazały się mało praktyczne w użytkowaniu. Podejrzewam, że te piękne meble z palet raczej niewiele mają wspólnego z paletą budowlaną. Pod paletami zbierał się kurz i kocie włosy. Żeby to odkurzyć trzeba je było podnosić. Po tym jak zdrowie nas odeszło było to nieco utrudnione, bo lekkie nie były.
I znowu dwa cosie z jednego, czyli rozdwojony regał. Na pierwszym zdjęciu w całości z pierwszej wersji umeblowania stryszku.
Jedna część to regał z książkami za Piotrkiem, a druga z dodanym podziałem trafiła do sypialni.

Na początku zamieszkiwania stryszku ogrzewaliśmy go prądem i w każdym pomieszczeniu był jakiś grzejnik. W sypialni elektryczny kominek/dmuchawa. Stał na miejscu zielonej skrzynki i średnio mi się podobał. Wymyśliłam, więc szafkę na niego z części regału, jaka została po obcięciu boków. Jest na kółkach więc w każdej chwili można nią wyjechać z zza drzwi. Zimowe poranki na stryszku bywają bardzo zimne i dobrze mieć dodatkowe źródło ciepła zanim napali się w piecyku. Zużywam przy tym remoncie mnóstwo białej farby :-). Pod skrzynką kolejny kawałek półki z odzysku.
Czerwona komoda stoi, jak widać po drugiej stronie pokoju, a to dlatego, że nie potrafię się oprzeć rupieciom ;-(. W grudniu mąż zapytał czy chcę starą skrzynię. No, co za pytanie - oczywiście, że chcę. Żądza posiadania całkowicie przesłoniła mi problem, co mianowicie z tą skrzynią zrobię, bo gabaryt miała nielichy. Ale dopiero jak przyjechała  dotarło to do mnie, że tak powiem dogłębnie ;-).
Stanęła póki co na korytarzu. Została wyszorowana, odrobinę przeszlifowana, pomalowana preparatem na różnych niepożądanych mieszkańców i na trzy tygodnie zawinięta szczelnie w folię. Później nadal stała na korytarzu i wyglądało na to, że niestety może tam zostać. Ale nie miałabym na drugie imię Rupieć gdybym jej jednak nie przywlokła do domu. Ma teraz kółka ku większej mobilności i jest  kilkakrotnie naolejowana. Nie starałam się za bardzo jej odnawiać i teraz wygląda tak :
Co tu dużo mówić, jest wielka ;-). Okienne lustro z czerwonej komody pojechało do dzieci, a do sypialni zawędrowało to z większego pokoju. Tam gdzie wisiało i udawało okno jest teraz nowy regał .
I jeszcze coś czego nie cierpię malować czyli sufitowy zakamarek . A w nim trochę zmieniona półka na książki. Nie jest z drewna i została pomalowana jako próbna. Przymierzam się do pomalowania przedpokojowego regału i najpierw chciałam spróbować jak wyjdzie na czymś mniejszym. Wyszło nieźle, ale nadal się zastanawiam ;-). I misiowa półka. Obsada misiów zmienia się co jakiś czas :-).


I to na razie tyle. Jeszcze ciągle trwa przerwana na wakacje Piotrusia segregacja i upychanie. Mam nadzieję, że do końca sierpnia uda się zrobić remont przedpokoju. Kuchnia musi poczekać. Chociaż wszystko robimy sami i tak wydatki były większe niż planowałam :-(. Mój aparat chyba już odchodzi i zdjęcia jakieś zamglone, a może to wieczór i sztuczne światło. Zawsze można się tak pocieszać...
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.







12 komentarzy:

  1. Pięknie i pomysłowo. Skrzynia cudna. A Piotruś, jaki już duży chłopiec z niego.
    Pozdrawiam.
    regian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Regian.
      Piotrek już pierwszoklasista. Dzieci tak szybko rosną, że ani się człowiek obejrzy, a już są dorosłe. Te trzy tygodnie wakacji szybko minęły.
      Dla miłośników rupieci skrzynia to prawdziwa gratka.
      Nie potrafiłam się jej oprzeć, co nie było zbyt mądre biorąc pod uwagę rozmiary stryszku ;-).
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Bardzo pracowite miesiące letnie - ale trud się opłacił; całkiem przyjemne wnętrza! No i ta skrzynia - cudowna!
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że jesienne miesiące będą równie pracowite. Jeszcze dużo zostało. Skrzynia jest świetna :-). Zapewne w większym wnętrzu wyglądałaby o wiele lepiej, ale skoro takiego nie posiadam, nie zamierzam się przejmować tylko cieszyć :-).
      Małgosiu, jak Twoja kuchnia?
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  3. Niesamowicie potrafisz zagospodarowac kazdy kawalek (skosnej) sciany, i bez efektu przeladowania. Szczególnie pierwsze zdjecia- te niedotykajace podlogi regaly- i ostatnie, tego zakamarka, to naprawde patent!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-). Zakamarki to wyzwanie. Stryszek niestety jest okropnie zagracony. Przy okazji każdego nawet niewielkiego remontu staram się to jakoś ogarnąć. I wykorzystać przy okazji miejsca nieoczywiste na pierwszy rzut oka. W momencie przeprowadzki byłam zestresowana, przestraszona i ogólnie w złej formie, więc starałam się tylko zagospodarować meble, które miałam, żeby nie mieszkać na przysłowiowych walizkach. Teraz stresów też mi nie brakuje ;-), ale takie domowe zamieszanie jakoś mi pomaga. Niestety wizje z mojej głowy niekoniecznie udaje się zrealizować hi hi. Na niewiele mogę sobie pozwolić, więc to nieustające kompromisy i wykorzystywanie po raz kolejny tych samych rzeczy. Ale mam nadzieję, że przy okazji mojego chwalipięctwa ktoś nabierze ochoty na zmiany niewymagające dużych nakładów finansowych, a poprawiające samopoczucie :-).
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  4. Widzę ,że obie powoli dobijamy do brzegu , mój remont też odsłonił nieznane oblicza naszego domu . Koszty poszły w górę , wszystko rozciąga się w czasie , udało się zrobić 80 % zaplanowanych robót , reszta musi poczekać do września .
    Podziwiam jak pięknie odświeżyłaś skrzynię ,podobają mi się uchwyty ze sznurka , kanapa na kółkach , tapicerka , regały i zagospodarowanie zakamarków, samodzielnie położenie paneli , malowanie , szlifowanie... szacun ;))
    W każdym kąciku widać pomysłowość , inwencje i pracowitość właścicieli , taki dom nie jest nudny ani banalny .
    Pluszowe miśki nad drzwiami to fantastyczny patent na wyeksponowanie kolekcji , idealnie pasują do Twoich ciepłych wnętrz.
    Marysiu ,dużo zdrowia i wreszcie odpoczynku -pozdrawiam Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry Irenko:-).
      U mnie, powiedzmy półmetek. Zrobione dwa pokoje i przedpokój w trakcie. Nawet bardzo "w trakcie", bo przy okazji przedpokojowej zmieniałam zdanie kilka razy. Najpierw przez podłogę, teraz nie jestem zdecydowana czy malować regał książkowy czy nie? Trochę się boję, że farba będzie odłaziła. Co innego półka, która jest wysoko i nie jest codziennie obmacywana. Więc chociaż jestem przekonana, że biały regał byłby lepszy, to jednak obłażący biały regał już niekoniecznie. Tak czy siak po przedpokoju będzie przerwa. Kuchnię doprowadzę do porządku bo woła o pomstę do nieba i na razie musi poczekać.Tak samo łazienka. Nie tylko z powodu braku funduszy, ale jesteśmy zwyczajnie zmęczeni. Trzeba się ciut zregenerować. Na spółkę mamy 120 lat hi hi i mocno nadszarpnięte zdrowie. Przy okazji tego remontu przekonałam się jak bardzo przez ostatnie dwa lata spadła moja wydolność fizyczna. To było dość przykre zderzenie z rzeczywistością.Tak więc przerwa się przyda.
      Serdecznie pozdrawiam i trochę zazdraszczam tych 80% ;-).

      Usuń
  5. Niebywała pomysłowość i ogrom pracy! Pięknie jest! A kufer - baśniowy! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja spieszę z zachwytami:) Pięknie - jak zawsze u Ciebie Marysiu! Jestem wielką fanką Stryszku! I Waszej pomysłowości i umiejętności zagospodarowywania niełatwej przestrzeni..Trzymam mocno kciuki za Was i życzę jak najmniej stresów przy remoncie dalszych pomieszczeń! Pozdrowienia nadmorskie!

    OdpowiedzUsuń
  7. jak ja lubię tu zaglądać; podziwu dla Twojej energii i inwencji nawet nie próbuje opisać; promieniujesz niesamowicie pozytywnie;
    mnie się WSZYSTKO tu podoba;
    ściskam i dzięki za to miejsce i że jesteś niezmiennie taka niezwykła
    Baabcia

    OdpowiedzUsuń