Ostatnio wiele się dzieje i nie bardzo miałam czas przyodziać golaski, ale wreszcie w sobotę i niedzielę zabrałam się do szycia i oto są - Amelka z koronkami i Zosia w zieleni :-).
Dodałam też filcowe buciki jako dopełnienie stroju. Uszycie ubrania Amelki zabrało mi sporo czasu, ale efekt końcowy całkiem mi się podoba. Nie mam żadnych wykrojów na lalkowe sukienki, więc to co wyjdzie jest niespodzianką hi hi. Jeszcze ubrania dla chłopaków i mam już przygotowane kawałki na lale murzynki. Ciekawe jak mi wyjdą ;-).
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku :-)).
poniedziałek, 22 września 2014
czwartek, 21 sierpnia 2014
"Józia, Rozalka i drobne zmiany w pokoju"
Zacznę od tego, że dziękuję bardzo za odwiedziny i komentarze. Staram się odpisywać, ale tym razem jakoś nie wyszło.
Golaski nadal bez ubrań, został kawałek "ciałkowego" materiału i chciałam go wykorzystać do końca, niestety jakbym nie próbowała zawsze na jakąś częśc ciała brakowało, ale przypomniałam sobie, że powinnam mieć kawałek szmatki w paski i po przejrzeniu kilku pudeł, sukces ha ha. W ten sposób ostatnia lala ma rajtuzki :-) i na razie jako jedyna ubranie. Przy okazji grzebania w pudłach wpadł mi w ręce kawałek lnu nadający się na ciało i postanowiłam uszyć "większy rozmiar". Hm, sama nie wiem, ale chyba wolę te chudzieńkie. Muszę zrobić "próbę dziecka" przy okazji. Piotruś zabrał swojego Karola i ku mojemu zdziwieniu nie tylko dzieci się nie śmiały(czego się ciut obawiałam), ale Karol z nadmiaru zachwytów wrócił do domu mocno sponiewierany :-).
"Wększy rozmiar" to Józia, chudzielec Rozalka.
I jeszcze drobne zmiany w pokoju. Przy okazji zeszłorocznej inwestycji piecykowej i rozbioru części ściany poprzestawiałam meble, głównie żeby widzieć piecyk z kanapy hi hi. Pokój bardzo na tym zyskał, zrobiło się jakby więcej miejsca. W tym roku zaczęłam przeróbki w kuchni, na razie jeszcze nie jestem na tyle sprawna, żeby je dokończyć, a rączki świerzbiły, więc przemyślałam jeszcze to i owo w temacie pokoju. Zmiany są niewielkie, głównie niektóre meble zmieniły miejsce, przewiesiłam też wszystkie akwarele na jedną ścianę, teraz bardziej mi się podoba. Powoli też znikają różne półeczki i inne przystawki. Chciałabym trochę odgracić stryszek, chociaż w moim przypadku to raczej mało realistyczne. Jedno wyjedzie, drugie przyjedzie :-(. Zero zdyscyplinowania w tej dziedzinie.
Poprzednio była z tej strony tylko jedna szafka pod telewizorem i wysoki regał z książkami. Dwie pozostałe stały po bokach kanapy, a na nich półki z książkami. Półek już nie ma , a skrócony regał zajął miejsce szerszej szafki. Od początku kombinuję z meblami, żeby jakoś je dopasować i wykorzystać. Pewnie , że najlepiej byłoby zamówić na wymiar wpasowując w nietypowe wnętrze, ale....trzeba sobie radzić z tym co się ma.
Nad kanapą wisiały trzy akwarele, teraz stare ramy z lustrami udają okienka
Jest to zdobycz z rozebranej już chwilkę temu ruinki. Ramy stały kilka lat na dworze, farba oblazła i różni tacy postanowili je zasiedlić. Wyczyściłam , zawoskowałam i jest, a że nadgryziona nie tylko zębem czasu to trudno, taka jej uroda.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
Golaski nadal bez ubrań, został kawałek "ciałkowego" materiału i chciałam go wykorzystać do końca, niestety jakbym nie próbowała zawsze na jakąś częśc ciała brakowało, ale przypomniałam sobie, że powinnam mieć kawałek szmatki w paski i po przejrzeniu kilku pudeł, sukces ha ha. W ten sposób ostatnia lala ma rajtuzki :-) i na razie jako jedyna ubranie. Przy okazji grzebania w pudłach wpadł mi w ręce kawałek lnu nadający się na ciało i postanowiłam uszyć "większy rozmiar". Hm, sama nie wiem, ale chyba wolę te chudzieńkie. Muszę zrobić "próbę dziecka" przy okazji. Piotruś zabrał swojego Karola i ku mojemu zdziwieniu nie tylko dzieci się nie śmiały(czego się ciut obawiałam), ale Karol z nadmiaru zachwytów wrócił do domu mocno sponiewierany :-).
"Wększy rozmiar" to Józia, chudzielec Rozalka.
I jeszcze drobne zmiany w pokoju. Przy okazji zeszłorocznej inwestycji piecykowej i rozbioru części ściany poprzestawiałam meble, głównie żeby widzieć piecyk z kanapy hi hi. Pokój bardzo na tym zyskał, zrobiło się jakby więcej miejsca. W tym roku zaczęłam przeróbki w kuchni, na razie jeszcze nie jestem na tyle sprawna, żeby je dokończyć, a rączki świerzbiły, więc przemyślałam jeszcze to i owo w temacie pokoju. Zmiany są niewielkie, głównie niektóre meble zmieniły miejsce, przewiesiłam też wszystkie akwarele na jedną ścianę, teraz bardziej mi się podoba. Powoli też znikają różne półeczki i inne przystawki. Chciałabym trochę odgracić stryszek, chociaż w moim przypadku to raczej mało realistyczne. Jedno wyjedzie, drugie przyjedzie :-(. Zero zdyscyplinowania w tej dziedzinie.
Poprzednio była z tej strony tylko jedna szafka pod telewizorem i wysoki regał z książkami. Dwie pozostałe stały po bokach kanapy, a na nich półki z książkami. Półek już nie ma , a skrócony regał zajął miejsce szerszej szafki. Od początku kombinuję z meblami, żeby jakoś je dopasować i wykorzystać. Pewnie , że najlepiej byłoby zamówić na wymiar wpasowując w nietypowe wnętrze, ale....trzeba sobie radzić z tym co się ma.
Nad kanapą wisiały trzy akwarele, teraz stare ramy z lustrami udają okienka
Jest to zdobycz z rozebranej już chwilkę temu ruinki. Ramy stały kilka lat na dworze, farba oblazła i różni tacy postanowili je zasiedlić. Wyczyściłam , zawoskowałam i jest, a że nadgryziona nie tylko zębem czasu to trudno, taka jej uroda.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
piątek, 15 sierpnia 2014
"powrót ptaszków szmatkowych"
Dawno już nie szyłam ptaszków, więc tak przy okazji lalkowej
"tradycyjne"
i nowe ptaszki w pionie z powiedzmy nóżkami ;-)
Pozdrowienia ze stryszku
"tradycyjne"
i nowe ptaszki w pionie z powiedzmy nóżkami ;-)
Pozdrowienia ze stryszku
Etykiety:
ptaszki,
stryszek; na stryszku zrobione,
szmatkowe robótki
środa, 13 sierpnia 2014
"jeszcze w negliżu ;-)"
Karol odjechał z Piotrusiem, ale Brunia doczekała się rodzeństwa ;-). Póki co towarzystwo jeszcze bez odzieży. Jak widać wciągnęło mnie szycie "primitive doll". Lalki szyte ręcznie, ubrania częściowo na maszynie.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku
piątek, 8 sierpnia 2014
"nowy wygląd :-))"
Dzień dobry wszystkim zaglądającym :-)). Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga?Zmiany dzięki synkowi, bo ja niestety technicznie w średniowieczu bytuję. Wydaje mi się, że teraz jest fajniej i bardziej robótkowo-myszkowo.
Pozdrowienia ze stryszku
Pozdrowienia ze stryszku
niedziela, 3 sierpnia 2014
"Brunhilda i Karol :-) "
Na którymś zagranicznym blogu zobaczyłam coś nazwane "primitive doll". Zakodowało mi się gdzieś w głowie i tyle. Teraz w ramach wynajdywania sobie prostych rozrywek przypomniała mi się "prymitywna lala" i po obejrzeniu wielu takich obiektów w grafice googlowej czy jak tam się to odmienia zabrałam się do dzieła i oto są. Jako pierwsza powstała Brunhilda a potem na wyraźne życzenie Piotrusia -Karol. Nigdy bym nie pomyślała, że dziecku spodoba się taki szkaradek, ale jak widać gusta dzieci są nieprzewidywalne.Jeszcze w fazie produkcyjnej Karol dostał imię i nawet całusa :-)).
Uszyłam już kolejna i tak z wyrazu oblicza wyszło mi , że to facet będzie . Na razie jeszcze goły, bo się zastanawiam nad odzieżą. Stwierdziłam, że uszycie ubrania tego rozmiaru wbrew pozorom łatwe nie jest hi hi. Uszyłam też próbne woreczki na pachnące zioła w podobnym klimacie. Kolega sobie zażyczył i mam nadzieję, że będzie zadowolony :-).
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
Uszyłam już kolejna i tak z wyrazu oblicza wyszło mi , że to facet będzie . Na razie jeszcze goły, bo się zastanawiam nad odzieżą. Stwierdziłam, że uszycie ubrania tego rozmiaru wbrew pozorom łatwe nie jest hi hi. Uszyłam też próbne woreczki na pachnące zioła w podobnym klimacie. Kolega sobie zażyczył i mam nadzieję, że będzie zadowolony :-).
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
czwartek, 17 lipca 2014
"rośliny chyba postanowiły mnie pocieszyć :-)"
Zakwitła moja piękna lilia :-)). Przechowałam koszyk z cebulami w piwnicy i wiosną wystawiłam na podwórko mając nadzieję, że przetrwały zimę. Wypuściły zielone pędy, ale nie mogłam upilnować ślimaków, więc nadzieja na kwiaty wielka nie była. Ale się nie dały i wczoraj po powrocie od doktora zajrzałam na podwórko i sama radość - jedna lilia w całej okazałości. Dzisiaj kwiatów było już kilka.
I kolejna niespodzianka. Wiosną dostałam od koleżanki juki. Trochę marne były po wykopaniu, ale stwierdziłam, że należy dać im szansę. Małe chyba niestety zmarnieją, ale większa wypuściła kwiat :-)). Mam nadzieję, że się rozwinie. W maju pozbierałam kamienie i gruz po zeszłorocznym remoncie odpływów i zrobiłam taki pseudo skalniak. To czego nie zżarły ślimaki ma się o dziwo całkiem dobrze. Mury są okropne i tak naprawdę żeby podwórko wyglądało ładnie trzeba to wszystko z głową rozplanować, ale to juz więcej osób musiałoby chcieć się zaangażować. Dzisiaj sąsiadka zapytała co mi się stało bo dawno nic nie robiłam na podwórku ha ha. No ale jej akurat okna wychodzą na ten jako tako uporządkowany kawałek i zawsze to lepszy widok na zielone rośliny niż na obskurną ścianę. To miał byc pozytywny wpis i taki jest, jęczenia nie bierzcie pod uwagę.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku :-))
I kolejna niespodzianka. Wiosną dostałam od koleżanki juki. Trochę marne były po wykopaniu, ale stwierdziłam, że należy dać im szansę. Małe chyba niestety zmarnieją, ale większa wypuściła kwiat :-)). Mam nadzieję, że się rozwinie. W maju pozbierałam kamienie i gruz po zeszłorocznym remoncie odpływów i zrobiłam taki pseudo skalniak. To czego nie zżarły ślimaki ma się o dziwo całkiem dobrze. Mury są okropne i tak naprawdę żeby podwórko wyglądało ładnie trzeba to wszystko z głową rozplanować, ale to juz więcej osób musiałoby chcieć się zaangażować. Dzisiaj sąsiadka zapytała co mi się stało bo dawno nic nie robiłam na podwórku ha ha. No ale jej akurat okna wychodzą na ten jako tako uporządkowany kawałek i zawsze to lepszy widok na zielone rośliny niż na obskurną ścianę. To miał byc pozytywny wpis i taki jest, jęczenia nie bierzcie pod uwagę.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku :-))
Subskrybuj:
Posty (Atom)