
Mam nadzieję, że widok z kuchennego okna będzie coraz lepszy i może już bez śniegu, ale różnie jeszcze może być. W każdym razie od kilku dni cieszę oczy nadzieją na wiosnę. Powoli zmienia się też w mieszkaniu. Wprawdzie pokazuję tylko zakątki bo większy plan nadal mało atrakcyjny, ale codziennie coś się zmienia.

to moje ukochane łóżko i jak widać Ikea ma się dobrze, jeśli chodzi o mnie :-)), obrazki wieszam , w różnych miejscach bo trochę ich nazbierałam, a ilość obrazkowych ścian drastycznie mi zmalała. Dla towarzystwa mam jak widać Gacusia i Krakersa czyli mojego miśka na smutki.

i to samo z innego miejsca

a to miejsce zachęcające do lenistwa, wprawdzie okolica jeszcze zagracona, ale co tam, jak sobie człowiek usiądzie, to jakoś tak od razu chce mu się położyć hi hi. Szczerze mówiąc ta kanapa jest nabytkiem całkowicie bezsensownym. Jest li i jedynie do siedzenia, a potrzebne jest miejsce do spania, ale coś tam wymyślę. Jak ją zobaczyłam to była moja i już. Nie jest nowa, ale jeszcze czas jakiś posłuży mam nadzieję.

stół jeszcze nieco ściśnięty, ale na upartego można usiąść

kawałek kuchni, tym razem od dołu

i obiekt kultu, czyli mój wymarzony robot, który kupiłam za pieniądze zarobione w Bieszczadach. Wprawdzie jak czas pokazał powinnam była oszczędzać każdy grosz, ale skoro już go mam to zamierzam się nim cieszyć :-))

kolejny kawałek kuchni, z nieco kopniętej perspektywy, chyba coraz bardziej widać , że jestem graciarą ;-). Regałek z rupieciami zrobiony z dwóch wiszących półek , jako nóżki wykorzystałam okrągłe nogi z obciętych regałów. Nie widać ich na tym zdjęciu, ale zrobię inne jak dojedzie komoda, która będzie stała pod oknem i kiedyś tam stół też będzie inny

i jeszcze "galeria" kuchenna :-)), wyhaftowałam te obrazki prawie 30 lat temu, wzory wzięte ze starej przedwojennej gazetki robótkowej. W tamtych czasach o np.: Burdzie z haftami można było tylko pomarzyć.
Pozdrawiam i do następnej odsłony :-))