Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ; na stryszku zrobione. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ; na stryszku zrobione. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lutego 2017

"kocyki i słówko o Gliwicach ;-("

Niby wiedziałam, że w przypadku tego nowotworu najbardziej skuteczna jest protonoterapia. Ale skoro była niemożliwa i zdecydowano się na cyberknife starałam się myśleć pozytywnie. Po styczniowej wizycie okazało się, że nieco na wyrost. Nic nie zniknęło, nic się nie wchłonęło, jest jak było przed radioterapią. I tak mam fuksa bo przez półtora roku po operacji nie trzeba było robić kolejnej. Czas pokaże co będzie dalej. Według doktora, albo bardziej zezłośliwieje, albo zacznie odrastać, albo i jedno i drugie. Ale ponieważ tak naprawdę niewiele wiadomo o metabolizmie tego guza, zawsze mogę się wykazać hurra optymizmem i nadzieją, że może zyskam więcej czasu. A na razie robię kocyki, które to są w moim przypadku cudownym lekarstwem na stres.
Na początek kwadraty mniejsze. Zrobione jeszcze w zeszłym roku i porzucone. Najlepszą rozrywką jest robienie samych kwadratów, łączenie w całość to już zupełnie inna bajka ;-). W kolorycie taki bardziej wiosenny.

Drugi, bardziej jesienny, skończyłam wczoraj, a robiłam tylko trzy dni. Nie jest za wielki, więc szybko poszło, ale zupełnie wystarczający do drzemek ;-).

A dzisiaj zaczęłam kolejny
tak szybko go nie zrobię, na dokończenie czeka golf na drutach. Na razie więcej pruję niż zyskuję, ale sie staram ;-)
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.


sobota, 6 kwietnia 2013

"świateczny zajączek i szydełkowe coś"

Święta były delikatnie mówiąc "ciekawe", ale dzieci przyjechały , Piotruś dokazywał i tym się cieszę, a reszta.... pies trącał resztę ;-)).
Gacuś w charakterze "świątecznego zajączka"





W poniedziałek dzieci pojechały a ja byłam jakaś taka nie bardzo. Najpierw stwierdziłam, że muszę coś zrobić, żeby nie siedzieć z ogłupiałą miną przed telewizorem, któren to telewizor żadnych ciekawych rzeczy nie przekazywał. Wyciągnęłam pudło z włóczką (niestety li i jedynie acrylową), którą kiedyś tam przed wiekami dostałam od babci. Wyprałam, wymotałam już jakiś czas temu i tak sobie leżała bez pomysłu na robótkę. Kolorki takie bardziej bijące po oczach. Babcia robiła z rzeczonego acrylu "amerykanskie" w stylu pledy i tak sobie pomyślałam - kocyk zawsze się przyda. No i zrobiłam hi hi. Cztery dni na tylnej części ciała i trzy kolorki z głowy. Nie bardzo jestem dumna z "dzieła" rak moich jako takiego, natomiast z tępa pracy i owszem, szczególnie biorąc pod uwagę, że za bardzo pracowita ostatnio nie jestem. Kocyk najłatwiejszy na świecie. Wystarczy umiejętność robienia półsłupków i każdy może wykonać sobie kocyk z resztek włóczki wszelakiej :-)).








Pozdrowienia ze stryszku :-)).

niedziela, 10 czerwca 2012

"koszyk Marcina"

Niezbyt wyraźne, ale nie mogę się powstrzymać :-)

Koszyk Marcina.
Wprawdzie zrobiony już chwilę temu, ale jakoś niefajnie u mnie było i nie tylko nic nie pisałam, ale i niewiele zrobiłam. Ponieważ byłam w stanie bardzo "jęczącym", a postanowiłam ograniczyć jęki wolałam nic nie pisać.  Mam pozaczynane różne różności, którym daleko do finału. Na tym zdjęciu koszyk w pełnej gotowości.

kieszonka na motek

dwie kieszonki na druty

kłębki na "próbę" :-))

z bliska, przy dziennym świetle kolory były świetne, chyba podobał mi się najbardziej  ze wszystkich, które zrobiłam.
Anno dziękuję za troskę. Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.