Praca wre, że tak powiem, ale do końca jeszcze ho ho ho, a w piątek trzeba się wyprowadzić. Widoki na zainstalowani toalety marne bardzo, więc kto wie , czy nie trzeba będzie korzystać z jakiegoś wynalazku ;-)). Dzisiaj rano stawiłam sie gotowa do prac malarskich i Pan Zygmunt, który tworzy łazienke powitał mnie wiadomością, że nie ma wody. Okazało się , że zamarzła woda w pionie. Co i rusz pojawiają się takie atrakcje niestety. Wczoraj miałam dokonać zakupu baterii do umywalki i innych d..pereli łazienkowych. Wcześniej wybrana umywalka odpadła, bo niestety okazało się , że siedząc na toalecie opierałabym na niej brodę. Póki co jeszcze nie muszę się tak podpierać , więc zakupiona została zupełnie inna, tym samym wybrana bateria była zupełnie z innej bajki. Poszłam do Castoramy już po powrocie do domu (dosyć złachmaniona szczerze mówiąc) i bezmyślnie zaczęłam ładować do koszyka różne rzeczy wybrane wcześniej i dobrze, że w pewnej chwili coś mnie tknęło. Pobiegłam do umywalki, którą zaposiadam i przymierzyłam do niej baterię z koszyka. No, to był widok hi hi. Tym samym musiałam zrezygnować też z pozostałych rzeczy. Nadal więc nie mam baterii, ale za to mam lustro :-)). Chwilowo to tyle z wiadomości przeprowadzkowych. Musze leciec z powrotem. Dzisiaj jeszcze mam w planie bejcowanie mebla, który wykonał do mojej kuchni mąż koleżanki.
Dziękuję za dobrą energię przesyłaną w komentarzach i przepraszam, że nie odpisałam na każdy, ale cieszę się każdym slowem :-)).
poniedziałek, 25 stycznia 2010
niedziela, 17 stycznia 2010
"pokój na poddaszu"
Kilka fotek mojego przyszłego mieszkania. Niezbyt widowiskowe ;-), ale małe to wszystko jest i nie umiem zrobić lepszego zdjęcia, poza tym puste, więc nie bardzo jest na czym się skupić. W związku z wydarzeniami, które się rozegrały niejako za moimi plecami i znalazły swoją kulminację w grudniu, moje mieszkanie zmieniło właściciela. A ponieważ zamieszkiwanie pod przysłowiowym mostem w naszym klimacie jest mało przyjemne, trzeba było szukać jakiegoś miejsca do życia. Nie było to łatwe. W końcu stanęło na adaptacji strychu. To moje jest najmniejsze i co tu dużo mówić najmniej ciekawe, ale jak się nie ma co się lubi i tak dalej.... Staram się nie roztkliwiać za bardzo, bo i tak osiągniecie tego etapu zabrało mi chyba 10 lat z życia. Podobno co nas nie zabije to nas wzmocni, ale wydaje mi się , że już dość tego "zabijania". Chciałabym, żeby dla odmiany spotkało mnie wreszcie coś przyjemnego. W każdym razie do końca stycznia przeprowadzka musi się dokonać . Papiery podpisane, pieniądze krążą między bankami, a ja zaczynam się pakować. Trzeba zdecydować czego się pozbyć , a to chyba najtrudniejsza część operacji. Przenosiny z dużego, pełnego przeróżnych "zbiorów" gromadzonych przez lata do małego i na dodatek składającego się w większości ze skośnych ścian wymaga drastycznych decyzji. Muszę też wykorzystać te meble, które mam, a naprawdę są zupełnie nieprzystosowane do mniejszych wysokości. Zobaczymy co uda mi się wymyślić. Następnym razem pokażę już mieszkanie po przenosinach. Pozdrawiam moich wiernych odwiedzających i trzymajcie kciuki :-)).




czwartek, 31 grudnia 2009
"ostatni dzień roku"
Dawno nic nie pisałam, ale grudzień był jednych z najgorszych miesięcy w moim życiu. Ostatnie dwa tygodnie balansowałam na skraju całkowitego poddania się i emocjonalnej ucieczki w jakiś najdalszy zakamarek mojego ja. Tkwię po czubek głowy w bagnie i najgorsze jest to, że zostałam w nie wepchnięta calkiem niespodziewanie. Grom z jasnego nieba i inne takie. Ale człowiek ma jednak spore pokłady instynktu samozachowawczego. Powoli zbieram się w sobie i w miarę możliwości staram się wydostać, czyli teraz bagno sięga mi tylko do uszu ;-). Ale dość tych smętków. Podobno zanim się polepszy musi byc gorzej, więc uznaję, że gorzej już było i teraz nadchodzi czas na lepsze. Dziękuję tym co znaleźli dla mnie dobre słowo i ciągnęli za uszy do góry. Dziękuję Yrso, to naprawdę miłe i podnoszące na duchu, jak widzisz, że ktoś zauważa twoją nieobecność.
W ten ostatni dzień roku 2009 życzę wszystkim, którzy tu zaglądali , żeby ten nadchodzący Nowy Rok 2010 przyniósł Wam wiele dobrych dni i dużo radości.
Chcę też podzielić się z Wami całkiem niespodziewanym szczęściem jakie mnie dzisiaj spotkało :-))).
Dowiedziałam się, że zostanę babcią !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W ten ostatni dzień roku 2009 życzę wszystkim, którzy tu zaglądali , żeby ten nadchodzący Nowy Rok 2010 przyniósł Wam wiele dobrych dni i dużo radości.
Chcę też podzielić się z Wami całkiem niespodziewanym szczęściem jakie mnie dzisiaj spotkało :-))).
Dowiedziałam się, że zostanę babcią !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
niedziela, 29 listopada 2009
"grudniowe "Moje Mieszkanie"
ozdoby na chybcika i dużo im brakuje, ale zawsze to miło jak jak się zobaczy w pięknym otoczeniu coś zrobionego przez siebie. Serduszka i choinki można powiesić na drzewku, albo wykorzystać tak jak zrobiła to stylistka :-)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających i dziękuję Jagodzie.
środa, 25 listopada 2009
25 listopada - święto Misiów :-))
Skorzystałam ze zdjęć z książki "Teddy's World" Mirjii de Vries wyd. Joost Elffers Book.
sobota, 21 listopada 2009
"rzut oka na Przemyśl"
środa, 11 listopada 2009
"w Krakowie"
Wybrałam się w niedzielę do Krakowa na Targi Książki. Tłum ludzi był taki, że aż trudno uwierzyć w sondaże pokazujące marność czytelnictwa w Polsce. Niestety po wieloletniej pracy w księgarni wiem,że to co na targach nijak się ma do codzienności. Obleciałam oczywiście większość stoisk, obejrzałam straszne ilości książek li i jedynie dla przyjemności :-)). Dziecko nawet uwieczniło to na zdjęciach. Ta marsowa mina nie odnosi się do treści, a jest wynikiem mojego lenistwa. Nie chciało mi się wyciągać drugich okularów, a usiłowałam coś przeczytać. "Bezdomny Ptak" wyd. Dwie Siostry - dla trochę starszych dzieci, ale nikt nie powiedział, że dorosły nie może też przeczytać. Historia opowiadana, przez hinduską nastolatkę, która w wieku 13 lat zostaje żoną, a niewiele później wdową. Wydaje się, że jej życie kończy się zanim się zaczęło, ale dzięki posiadanemu talentowi udaje jej się odmienić niewesoły los.
"U Martwych w Dallas" - kolejna książka o Sookie Stackhouse. Kilka lat temu Zysk wydał "Martwego aż do zmroku" i na tym poprzestał. Niestety to wydawnictwo często zaczyna jakąś serię i jej nie kończy. W tym przypadku po sukcesie serialu "Czysta krew", wydawanie przejął Mag. Zobaczymy jak będzie dalej bo Charlaine Harris wydała już sporo książek o Sookie. Jak ktoś lubi kryminalno-wampirze opowieści to przeczyta z przyjemnością.
"Gra" - Katherine Neville po kilku latach napisała kontynuację "Ósemki". Bardzo mnie to ucieszyło bo "Ósemka" to jedna z moich ulubionych książek. Zaczęłam ją czytać i nie mogłam się oderwać. Mam nadzieję, że "Gra" będzie równie wciągająca.
"Posłaniec"- druga po "Złodziejce książek"wydana przez Naszą Księgarnię książka Marcusa Zusaka. "Złodziejka" tak mnie zachwyciła, że nie mogłam się powstrzymać przed zakupem "Posłańca".
"Życie i Los"- przeznaczone na prezent, ale pewnie też przeczytam :-)), chociaż nie jest to lektura łatwa i przyjemna.
"Azyl"- ostatnio wiele się mówiło o tej książce. Chętnie przeczytam, tym bardziej, że historia opowiedziana w niej jest mi zupełnie nieznana.
Miałam zamiar pochodzić po Krakowie, jakieś zdjęcia zrobić, ale niestety pogoda okropnaaaaa, cały czas leje, a ja na dodatek złapałam grypę do towarzystwa z dzieckiem. Chorujemy sobie z Jakubkiem i jak na razie tylko Marysia trzyma się dzielnie . Ale przynajmniej mam co czytać hihi.I jeszcze z zupełnie innej beczki :-), kupiłam trochę kamieni, więc po powrocie do domku będę miała co robić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

