W zasadzie to nie ma się czym chwalić. Zupełnie zwykła ściągaczowa, tylko włóczka śliczna. I właśnie w temacie włóczek będzie. Nabyłam sobie w wiadomym sklepie szaliczek za jedne 2 zł, bo mi się kolory spodobały, a nie z potrzeby, bo szaliczków ci u mnie dostatek. Jak nie cierpię czapek tak kocham szaliki. Tak więc nabyłam szaliczek przecudnej urody i przechodząc obok pasmanterii, której wystawa zawsze mnie przyciąga zobaczyłam włóczkę w kolorach bardzo do szaliczka pasujących. Z przyczyn wiadomych moja głowa teraz czapek wymaga, bez względu na lubienie, tak więc weszłam do pasmanterii. Oczopląs gwarantowany nastąpił i niestety szok finansowy. Dodam tutaj, że włóczkę na kocyki pozyskuję prawie wyłącznie z recyklingu, albo czasem w wiadomym sklepie udaje się kupić nową. Niby zdawałam sobie sprawę , że tanio nie jest, jednak ceny mnie z lekka zaskoczyły. Coby dokończyć szaliczek z kwadratów wykonany z resztek z przeszłości postanowiłam przy okazji zakupić anilanę typu Kocurek i szczęka mi opadła bo ów Kocurek kosztował 9 zł za 10 dag. Nie ma się więc co dziwić, że za 10 dag czapkowej zapłaciłam 18 zł. Była w różnych kolorach i już widziałam siebie w wielkim swetrze popielato-wrzosowym, ale to było zanim spytałam o cenę :-(. Jako pocieszenie mam nabytą w szmateksie czerwoną cieniowaną, z której dłubię już drugą hi hi wersję swetra i obawiam się , że nie ostatnią. Nabyłam ją w postaci swetra, który ktoś wykonał i bardzo temu komuś on nie wyszedł, więc po prostu wyrzucił. Widać z tych bogatszych "druciarzy' ten ktoś pochodził. W każdym razie sprułam, wymotałam, wyprałam, zwinęłam i robię. Nie pamiętam kiedy sobie ostatnio sweterek zrobiłam, więc ciut opornie mi idzie ;-), stąd już druga wersja.
Szkoda, że taka droga bo taki popielato-wrzosowy, wielki, mięciutki, otulający.....ech
Przyszły sweterek na razie wygląda tak hi hi
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.