Od poniedziałku w Przemyślu na Oddziale Rehabilitacyjnym. Chwilowo z dostępem do komputera, więc kilka słów. Powoli dochodzę do siebie. ż chodzeniem już prawie bez problemów Inne sprawy to długotrwałe ćwiczenia, ale przy tym co mogło być to nie ma co narzekać. Nie wiem ile tu będę, ale już bardzo chcę do domu. Tęsknię za futrzakami i ogólnie za stryszkiem.
nadal nie wiem co z wynikiem i jak będzie wygladało dalsze leczenie, ale nie mam na to wplywu więc trzeba cierpliwie czekać.Dziękuję za komentarze i przepraszam, ze nie odpisalam, ale mialam tylko telefon i bez okularów to wyjatkowo trudne hi hi, na malutkiej klawiaturze. To tyle na dzisiaj. Jestem jeszcze okropnie słaba, ale mam nadzieje ze z każdym dniem bedzie lepiej i po powrocie do domu powoli zabiorę się za niewykończone robótki.
Serdeczne pozdrowienia
sobota, 4 lipca 2015
poniedziałek, 22 czerwca 2015
,, nadal wsrod zywych,,
Dziś minął tydzień od operacji i zaczynam naukę chodzenia. Na razie to tyle. Pozdrowienia tym razem ze szpitala w Krakowie
wtorek, 26 maja 2015
"kuchnia po drobnym liftingu"
Póki co jestem w domu, więc kilka zdjęć z mojej okropnie czerwono-zielonej kuchni :-).
Zabierałam się do malowania "części kuchennych" jak pies do jeża głównie przez konieczność ich wcześniejszego szlifowania. Poza tym bardzo chciałam zmienić zlewozmywak i blat do niego, a na to potrzebowałam funduszy mocno nadszarpniętych nabyciem komórki zwanej lochem. Loch też jest w trakcie przeobrażania , ale o tym innym razem. Wracając do kuchni, ten kto ogląda stryszek od początku pamięta zapewne, jak biadoliłam , że kolor lakierobejcy do pomalowania nóg i półek pod blatem wyszedł wyjątkowo ohydny. Cóż, mimo braku urody przetrwał 5 lat. Teraz i nogi i półki są białe i uważam, że znacznie wypiękniały ;-).
Koszyk garderobiany sprawdza się jako miejsce na pudełka , ścierki i inne takie.
Rzut oka na tzw kredens kuchenny nieomalże w angielskim stylu wiejskim ;-).
Przemalowałam też półeczki na przyprawy .
Powierzchni blatowej mam malutko, więc dodatkowy kawałek służący także jako przykrycie płyty na pewno się przyda.
Najtańszy stół z krzesłami z Ikei też zmienił oblicze dzięki przemalowaniu, a na kolor krzeseł nie mogłam się zdecydować, więc pomalowałam dwa na biało, a dwa na zielono. Pomalowałam też dwa zrobione w zeszłym roku regały. Wcześniej były tylko rozbielone, ale całkiem biały regał z sypialni bardziej mi się spodobał i postanowiłam, że przy okazji poprawię kuchenne. To samo zrobiłam z sufitem, podbitka była brzydka i samo rozbielenie się nie sprawdziło.
Kurzołap gałązkowy i poduszka dla kota, bo nigdy nie wiadomo gdzie kot zechce się położyć,
i "latające talerze";-).
Wieszaczek ze starej łyżeczki.
I to by było na tyle. Zmiany nie są wielkie, ale ogólnie kuchnia jest jaśniejsza. W sumie jestem zadowolona bo sprawia optymistyczne wrażenie. Tak się rozpędziłam, że chciałam przemalować meble w dużym pokoju i koniecznie pomalować sufit na biało, niestety na razie (mam nadzieję, że tylko na razie) nic z tego.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku i dziękuję za wsparcie.
Zabierałam się do malowania "części kuchennych" jak pies do jeża głównie przez konieczność ich wcześniejszego szlifowania. Poza tym bardzo chciałam zmienić zlewozmywak i blat do niego, a na to potrzebowałam funduszy mocno nadszarpniętych nabyciem komórki zwanej lochem. Loch też jest w trakcie przeobrażania , ale o tym innym razem. Wracając do kuchni, ten kto ogląda stryszek od początku pamięta zapewne, jak biadoliłam , że kolor lakierobejcy do pomalowania nóg i półek pod blatem wyszedł wyjątkowo ohydny. Cóż, mimo braku urody przetrwał 5 lat. Teraz i nogi i półki są białe i uważam, że znacznie wypiękniały ;-).
Koszyk garderobiany sprawdza się jako miejsce na pudełka , ścierki i inne takie.
Rzut oka na tzw kredens kuchenny nieomalże w angielskim stylu wiejskim ;-).
Przemalowałam też półeczki na przyprawy .
Powierzchni blatowej mam malutko, więc dodatkowy kawałek służący także jako przykrycie płyty na pewno się przyda.
Najtańszy stół z krzesłami z Ikei też zmienił oblicze dzięki przemalowaniu, a na kolor krzeseł nie mogłam się zdecydować, więc pomalowałam dwa na biało, a dwa na zielono. Pomalowałam też dwa zrobione w zeszłym roku regały. Wcześniej były tylko rozbielone, ale całkiem biały regał z sypialni bardziej mi się spodobał i postanowiłam, że przy okazji poprawię kuchenne. To samo zrobiłam z sufitem, podbitka była brzydka i samo rozbielenie się nie sprawdziło.
Kurzołap gałązkowy i poduszka dla kota, bo nigdy nie wiadomo gdzie kot zechce się położyć,
i "latające talerze";-).
Wieszaczek ze starej łyżeczki.
I to by było na tyle. Zmiany nie są wielkie, ale ogólnie kuchnia jest jaśniejsza. W sumie jestem zadowolona bo sprawia optymistyczne wrażenie. Tak się rozpędziłam, że chciałam przemalować meble w dużym pokoju i koniecznie pomalować sufit na biało, niestety na razie (mam nadzieję, że tylko na razie) nic z tego.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku i dziękuję za wsparcie.
sobota, 23 maja 2015
"wiatr w oczy albo grom z jasnego nieba- co kto woli"
Przerażenie, załamanie - sama nie wiem. Jak już zaczęło mi się wydawać , że w moim życiu zagości odrobina spokoju, że moje problemy będą codzienne i zwyczajne - bum i wynik z rezonansu stawia wszystko na głowie. Owo coś co sobie wyhodowałam nazywa się Struniak. W poniedziałek idę do szpitala na dalszą diagnostykę, ale to co już wiem jest raczej przerażające. Piszę o tym tak informacyjnie bo nie zamierzam opisywać swojej drogi przez mękę. Nie widzę w tym sensu. Póki co mam nadzieję , że uda mi się jeszcze coś wyprodukować i pokazać. Na razie po trzytygodniowych zmaganiach skończyłam lifting kuchni. Planowałam prace na tydzień, ale wyszło inaczej. W każdym razie wreszcie koniec i jestem zadowolona z efektu. Dzisiaj padało i światło raczej fotkom nie sprzyjało, mam nadzieję , że jutro będzie lepiej i pokażę jak teraz wygląda stryszkowa kuchnia.
Pozdrowienia ze stryszku
Pozdrowienia ze stryszku
poniedziałek, 2 marca 2015
"zagracania ciag dalszy"
Kocyk jeszcze nie obfotografowany, więc póki co dokonania sobotnio/niedzielne. Po przeróbce sypialni misie z regału z braku miejsca powędrowały do pudła. Później wpadłam na pomysł półki nad drzwiami. Będę musiała przerobić drugą półkę, ale to przy okazji. Oczywiście to tylko niewielka część mojego misiowego zbioru.
i jeszcze podsufitowe koromysło ;-), czyli wieszak na patelnie i inne drobiazgi zrobione z okienkowej ramy i kawałków łańcucha od lamp z mieszkania na dole. Zawaliło to niestety i tak zagraconą przestrzeń, ale póki co nie miałam innego pomysłu, a to było jedyne na tyle wysokie miejsce żeby coś takiego powiesić. Na początku mi przeszkadzało teraz odrobinę mniej, ale muszę to jeszcze przemyśleć.
To tyle na dzisiaj.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
i jeszcze podsufitowe koromysło ;-), czyli wieszak na patelnie i inne drobiazgi zrobione z okienkowej ramy i kawałków łańcucha od lamp z mieszkania na dole. Zawaliło to niestety i tak zagraconą przestrzeń, ale póki co nie miałam innego pomysłu, a to było jedyne na tyle wysokie miejsce żeby coś takiego powiesić. Na początku mi przeszkadzało teraz odrobinę mniej, ale muszę to jeszcze przemyśleć.
To tyle na dzisiaj.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
środa, 18 lutego 2015
"losowanie i nowy regał"
Na początek spóźnione losowanie Zosi :-)). Zdjęcia przeokropne, ale robione wieczorem .
Ciut niewyraźnie wyszło. Szczęśliwą (mam nadzieję) posiadaczką Zosi została Jasmin czyli Asia z bloga Zapach Jaśminu. Asiu napisz proszę na adres koraliki-i-druciki@gazeta.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze, jest mi bardzo miło, że do mnie zaglądacie .
A teraz chciałam się pochwalić nowym regałem na różniste płyty do tej pory poupychane w wielu miejscach.
To kolejna przeróbka sosnowych półek, tym razem już ostatnia. W tym miejscu jest płytka wnęka, która była wypełniana na wiele sposobów niezbyt efektywnie. Półki wykorzystywane wielokrotnie, docinane i ponownie skręcane, ostatnio w postaci sterty desek sosnowych które tylko zajmowały miejsce i niby regałku pełnego dvd stojącego pod okienkiem. Wszystko to mocno działało mi na nerwy i tak pewnego wieczora zaczęłam kombinować co by tu..... i oto efekt według mnie całkiem udany. Nie jest doskonały bo i ściany krzywe i deski nieproste ;-), ale pomieścił całe posiadane dobro w płytach. Pozbyłam się kolejnego koromysła z podłogi i przekładanych z miejsca na miejsce desek. Trochę trudno uchwycić całość, więc taki widok mniej więcej
Dziękuję za życzenia zdrowotne :-). W szpitalu dowiedziałam się , że okropne ataki bólowe o które podejrzewałam żołądek powodował pęcherzyk żółciowy, niestety nadaje się on li i jedynie do usunięcia.
Przy okazji badań powychodziły też inne rzeczy, ale zajmę się nimi w następnej kolejności. Dziś zaczęłam szczepienia na żółtaczkę i mam nadzieję, że ścisła dieta pozwoli mi dotrwać do względnej odporności .
W szpitalu zaczęłam robić nowy kocyk szydełkowy i w następnym poście postaram się pokazać jak go zrobić.
Aaaaaaaa, mam już klucz od pomieszczenia gospodarczego. Jest w tragicznym stanie(pomieszczenie nie klucz oczywiście ;-) ), więc jak tylko uścibolę co nieco będzie remont hi hi. To tak żebym przypadkiem nie zaczęła się nudzić. I jeszcze planuje kuchnię dokończyć, ale to wszystko zapewne dopiero latem.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
Ciut niewyraźnie wyszło. Szczęśliwą (mam nadzieję) posiadaczką Zosi została Jasmin czyli Asia z bloga Zapach Jaśminu. Asiu napisz proszę na adres koraliki-i-druciki@gazeta.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze, jest mi bardzo miło, że do mnie zaglądacie .
A teraz chciałam się pochwalić nowym regałem na różniste płyty do tej pory poupychane w wielu miejscach.
To kolejna przeróbka sosnowych półek, tym razem już ostatnia. W tym miejscu jest płytka wnęka, która była wypełniana na wiele sposobów niezbyt efektywnie. Półki wykorzystywane wielokrotnie, docinane i ponownie skręcane, ostatnio w postaci sterty desek sosnowych które tylko zajmowały miejsce i niby regałku pełnego dvd stojącego pod okienkiem. Wszystko to mocno działało mi na nerwy i tak pewnego wieczora zaczęłam kombinować co by tu..... i oto efekt według mnie całkiem udany. Nie jest doskonały bo i ściany krzywe i deski nieproste ;-), ale pomieścił całe posiadane dobro w płytach. Pozbyłam się kolejnego koromysła z podłogi i przekładanych z miejsca na miejsce desek. Trochę trudno uchwycić całość, więc taki widok mniej więcej
Dziękuję za życzenia zdrowotne :-). W szpitalu dowiedziałam się , że okropne ataki bólowe o które podejrzewałam żołądek powodował pęcherzyk żółciowy, niestety nadaje się on li i jedynie do usunięcia.
Przy okazji badań powychodziły też inne rzeczy, ale zajmę się nimi w następnej kolejności. Dziś zaczęłam szczepienia na żółtaczkę i mam nadzieję, że ścisła dieta pozwoli mi dotrwać do względnej odporności .
W szpitalu zaczęłam robić nowy kocyk szydełkowy i w następnym poście postaram się pokazać jak go zrobić.
Aaaaaaaa, mam już klucz od pomieszczenia gospodarczego. Jest w tragicznym stanie(pomieszczenie nie klucz oczywiście ;-) ), więc jak tylko uścibolę co nieco będzie remont hi hi. To tak żebym przypadkiem nie zaczęła się nudzić. I jeszcze planuje kuchnię dokończyć, ale to wszystko zapewne dopiero latem.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
wtorek, 10 lutego 2015
"szpital :-("
Dzień dobry (chyba)
Idę dzisiaj do szpitala dość niespodziewanie. W związku z tym przepraszam bardzo, losowanie Zosi troszkę się opóźni :-(.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
Idę dzisiaj do szpitala dość niespodziewanie. W związku z tym przepraszam bardzo, losowanie Zosi troszkę się opóźni :-(.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
