piątek, 3 lipca 2009

"Cmentarz żydowski w Lutowiskach"


Cmentarz znajduje się na trasie Ekomuzeum. Położony w pięknym miejscu na wzgórzu. Niestety zarośnięty tak, że niewiele widać. Macewy nie są wysokie, więc tylko niektóre są widoczne. Mam nadzieję, że uda mi się zobaczyć cmentarz w bardziej odsłonietej postaci . Jeszcze jedna sprawa "nieco" mnie zdziwiła, mianowicie pomysł wybudowania strzelnicy wiejskiej w okolicy cmentarza. Byłby to chory pomysł w każdym przypadku, przy Cmentarzu żydowskim jest chory podwójnie.









Cmentarz żydowski w Lutowiskach został założony w drugiej połowie XVIII w. Znajduje się na wzgórzu, około 400 metrów na północny-wschód od centrum wsi. Na kirkucie grzebano także Żydów z okolicznych wsi, należących do kahału lutowiskiego. Największe ich skupiska były w: Polanie (99[1.1]), Skorodnem (93), Stuposianach (77) i Zatwarnicy (82). Ostatni znany pochówek odbył się w 1940 r. Podczas II wojny światowej Niemcy zdewastowali cmentarz.

Na powierzchni 1 ha zachowało się około 100 nagrobków, z których najstarszy pochodzi z 1796 r. i spoczywa pod nią Mosze zmarły 5 grudnia. Macewy wykonano z miękkiego piaskowca, który szybko ulega zniszczeniu. Z tego powodu wiele macew uległo mocnemu zniszczeniu.

W latach 1987-1988 przeprowadzono prace porządkowe na kirkucie.

http://www.sztetl.org.pl/?a=showCity&id=152

czwartek, 2 lipca 2009

"dom z moich snów"



W niedzielę wybrałam się na małą wycieczkę po Lutowiskach. postanowiłam sobie powędrować szlakiem Ekomuzeum. Nie zdążyłam dojść do początku trasy kiedy po prostu stanęłam jak wryta. Zobaczyłam dom z moich snów. Pewnie każdy ma taki wyśniony dom, którego obraz nie zawsze jest całkiem wyraźny, ale jak się taki dom zobaczy to od razu wiadomo TO TEN. Ten "mój" jest w bardzo złym stanie. Podobno ma właściciela, który zaczął remont, ale jak na razie widać tylko zgromadzony materiał. Dowiedziałam się, że przed wojną była to Szkoła Żydowska. Po wojnie budynek zajmowała Straż Graniczna. Teraz jest w prywatnych rękach i niestety niszczeje. To bardzo przykre, bo chociaż wiem, że nigdy nie będzie mój , chciałabym, żeby ktoś o niego zadbał, jest zbyt piękny, by skończyć jako sterta desek na podpałkę.






środa, 1 lipca 2009

"fobia po prostu :-( "

Nie boję myszy, pająków ani żab, ale wszystko co pełza i nie ma nóg wprawia mnie w panikę. Wszystkie owoce, w których ktoś może bytować kroję i sprawdzam. Jak za małe np. czereśnie to nie jem :-((. Boję się wejść w wysoką trawę. Idąc ciągle patrzę pod nogi czy coś nie pełznie. Jak na czasowego mieszkańca Bieszczad to dość przykra przypadłość. Pełzających stworzeń jest tu sporo. Jedno takie zobaczyłam przy drodze i tylko dlatego zrobiłam mu zdjęcie zamiast uciec z dzikim wrzaskiem, że wcześniej zakończyło żywot.

wtorek, 30 czerwca 2009

" mieszkaniec :-)) przydomowego ogródka"

Takie stworzonko (chyba młoda ropucha) mieszka sobie pod krzakiem obok domu. Bardzo zmyślnie ukryte, ale kto ma bystry wzrok na pewno ją wypatrzy :-).



poniedziałek, 29 czerwca 2009

"po burzy"

Pogodę mamy mieszaną :-), trochę słońca, trochę deszczu



ale bieszczadzkie mgły po burzy są niesamowite


"zrób mi zdjęcie"

Na wsi krowy nie są niczym szczególnym, ale mi trafiła się krowa, która chciała zostać gwiazdą. Po prostu krowa modelka :-)).

niedziela, 28 czerwca 2009

"rowy przydrożne"





Chyba jeszcze tylko w Polsce rowy przy drogach potrafią być niezwykle urokliwe .