Dziś rano pojawił się gorąco wyczekiwany Karol Mikołaj. W czerwcu obawiałam się, że nie dotrwam do tego wydarzenia, ale póki co nadal tu jestem i w przyszłym tygodniu poznamy się osobiście :-).
Tym wyjątkowo radosnym wydarzeniem, dzielę się z wszystkimi, którzy tu zaglądają i przedstawiam mojego nowego wnuczka
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku :-).
środa, 2 września 2015
czwartek, 27 sierpnia 2015
"na poprawę humoru - kocyk, traktor i kwiatki :-)) "
Ten dosyć duży "kocyk" robiłam wyjątkowo długo, bo od lutego. Oczywiście rzeczywisty czas jaki mi zajęła robótka był znacznie krótszy, czyli mniej więcej dwa tygodnie. Tak czy siak skończyłam go wreszcie i mogę zaprezentować. Bardzo jestem z siebie dumna :-). Z moją sprawnością jeszcze średnio, więc wszystko co uda mi się zrobić cieszy podwójnie. Chciałam , żeby był z bawełny, ale cena bawełnianych nici przerosła moje możliwości więc nabyłam w wiadomym miejscu cztery swetry w cenie 1 zł każdy, wyprałam, sprułam i oto miałam cały koszyk kłębków. Rozmiar ostateczny"kocyka" mocno mnie zaskoczył, nie spodziewałam się że cztery swetry w recyklingu okażą się tak wydajne :-). Niestety jest bardzo ciężki i to jego jedyna wada. Obiecałam, że napiszę jak zrobić taki kocyk, ale czas w jakim powstawał nie sprzyjał fotografowaniu kolejnych kroków, więc nie wiem na ile czytelna będzie instrukcja.
Zaczynam od łańcuszka dłuższego od planowanej szerokości kocyka. Oczywiście można sobie dokładnie obliczyć ilość oczek, ale ja idę na łatwiznę i po prostu podpruwam to co zostaje ;-). Pierwszy rząd: robimy 10 półsłupków, 3 półsłupki z 1 oczka , 10 półsłupków, z 3oczek 1 półsłupek, 10 półsłupków, 3 półsłupki z 1oczka, 10 półsłupków. Drugi rząd : z 2 oczek 1 półsłupek, 10 półsłupków, 3 półsłupki z 1 oczka, 10 półsłupków, z 3 oczek 1 półsłupek, 10 półsłupków, 3 półsłupki z 1 oczka, 10 półsłupków, 1 półsłupek z 2 oczek. Powtarzamy cały czas drugi rząd. Najlepiej narysować sobie schemat z ilością zębów. Żeby kolejne rzędy były karbowane zahaczamy pólsłupki o przednią nitkę oczka. Wystarczy umiejętność robienia półsłupków żeby zrobić taki kocyk :-).
A taki prezent dla oczekiwanego braciszka przygotował Piotruś :-)
Kredki do materiału to super wynalazek. Na koszulce obiekt kultu Piotrusia czyli traktor :-)). Rysuje różne modele i ma już niemałą kolekcję modeli traktorów różnych marek. Zapowiedział, że kiedyś będzie miał Muzeum Traktorów.
I jeszcze moja radość dla oczu na dachu. Przed operacją przygotowałam skrzynki bez większej nadziei, że przetrwają, ale mimo upałów jakoś się trzymają. Podwórko nie wygląda teraz szczególnie zachęcająco. Kwiaty przekwitły, a chwasty rozpanoszyły się wszędzie. Niestety nic na to teraz nie poradzę, a pozostałym mieszkańcom jak widać to nie przeszkadza ,więc trudno jest jak jest.
A ja po kolejnych badaniach nadal czekam na decyzje lekarzy co dalej, a zegar tyka. Znowu przez chwilę będę w domu i postaram się spędzić ten czas jak najlepiej dla siebie :-)).
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
Zaczynam od łańcuszka dłuższego od planowanej szerokości kocyka. Oczywiście można sobie dokładnie obliczyć ilość oczek, ale ja idę na łatwiznę i po prostu podpruwam to co zostaje ;-). Pierwszy rząd: robimy 10 półsłupków, 3 półsłupki z 1 oczka , 10 półsłupków, z 3oczek 1 półsłupek, 10 półsłupków, 3 półsłupki z 1oczka, 10 półsłupków. Drugi rząd : z 2 oczek 1 półsłupek, 10 półsłupków, 3 półsłupki z 1 oczka, 10 półsłupków, z 3 oczek 1 półsłupek, 10 półsłupków, 3 półsłupki z 1 oczka, 10 półsłupków, 1 półsłupek z 2 oczek. Powtarzamy cały czas drugi rząd. Najlepiej narysować sobie schemat z ilością zębów. Żeby kolejne rzędy były karbowane zahaczamy pólsłupki o przednią nitkę oczka. Wystarczy umiejętność robienia półsłupków żeby zrobić taki kocyk :-).
A taki prezent dla oczekiwanego braciszka przygotował Piotruś :-)
Kredki do materiału to super wynalazek. Na koszulce obiekt kultu Piotrusia czyli traktor :-)). Rysuje różne modele i ma już niemałą kolekcję modeli traktorów różnych marek. Zapowiedział, że kiedyś będzie miał Muzeum Traktorów.
I jeszcze moja radość dla oczu na dachu. Przed operacją przygotowałam skrzynki bez większej nadziei, że przetrwają, ale mimo upałów jakoś się trzymają. Podwórko nie wygląda teraz szczególnie zachęcająco. Kwiaty przekwitły, a chwasty rozpanoszyły się wszędzie. Niestety nic na to teraz nie poradzę, a pozostałym mieszkańcom jak widać to nie przeszkadza ,więc trudno jest jak jest.
A ja po kolejnych badaniach nadal czekam na decyzje lekarzy co dalej, a zegar tyka. Znowu przez chwilę będę w domu i postaram się spędzić ten czas jak najlepiej dla siebie :-)).
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.
Etykiety:
stryszek; na stryszku zrobione,
życie po prostu
środa, 12 sierpnia 2015
" babciu gdzie masz bieliznę ? - zapytał Piotrek "
- poczułam się nieco skonsternowana bo mimo okropnych upałów bieliznę miałam tam gdzie zwykle ją naszam ;-). Wyjaśnienia typu koszulka i galotki na miejscu przeznaczenia nie zadowoliły pięciolatka, więc po dłuższych dociekaniach o co też może chodzić doszliśmy do sedna sprawy. Mianowicie chodziło o "bieliznę" ukrytą pod kołnierzem ortopedycznym :-)). Nadal go noszę dniami i nocami co przy obecnych upałach jest mało atrakcyjne delikatnie mówiąc. Następna kontrola implantu 9 września , wiec jeszcze kilka tygodni mam zapewnione.Chwilowo jesteśmy z Piotrkiem w Przemyślu, ale w niedzielę Piotrek wraca do domu a ja od wtorku zaczynam kolejną odsłonę "przygody" pod tytułem "leczenie nowotworu złośliwego w Polsce". Leczenie owo wygląda dość kuriozalnie i czuję się jak paczka pocztowa bez dokładnego adresu przeznaczenia przesyłana od urzędu do urzędu. Czarny humor stanowiący nieodłączna część mojej osoby pomaga mi jakoś przetrwać to wszystko, ale niestety coraz częściej nawiedzają mnie ataki paniki.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku
sobota, 4 lipca 2015
'ćwiczę...'
Od poniedziałku w Przemyślu na Oddziale Rehabilitacyjnym. Chwilowo z dostępem do komputera, więc kilka słów. Powoli dochodzę do siebie. ż chodzeniem już prawie bez problemów Inne sprawy to długotrwałe ćwiczenia, ale przy tym co mogło być to nie ma co narzekać. Nie wiem ile tu będę, ale już bardzo chcę do domu. Tęsknię za futrzakami i ogólnie za stryszkiem.
nadal nie wiem co z wynikiem i jak będzie wygladało dalsze leczenie, ale nie mam na to wplywu więc trzeba cierpliwie czekać.Dziękuję za komentarze i przepraszam, ze nie odpisalam, ale mialam tylko telefon i bez okularów to wyjatkowo trudne hi hi, na malutkiej klawiaturze. To tyle na dzisiaj. Jestem jeszcze okropnie słaba, ale mam nadzieje ze z każdym dniem bedzie lepiej i po powrocie do domu powoli zabiorę się za niewykończone robótki.
Serdeczne pozdrowienia
nadal nie wiem co z wynikiem i jak będzie wygladało dalsze leczenie, ale nie mam na to wplywu więc trzeba cierpliwie czekać.Dziękuję za komentarze i przepraszam, ze nie odpisalam, ale mialam tylko telefon i bez okularów to wyjatkowo trudne hi hi, na malutkiej klawiaturze. To tyle na dzisiaj. Jestem jeszcze okropnie słaba, ale mam nadzieje ze z każdym dniem bedzie lepiej i po powrocie do domu powoli zabiorę się za niewykończone robótki.
Serdeczne pozdrowienia
poniedziałek, 22 czerwca 2015
,, nadal wsrod zywych,,
Dziś minął tydzień od operacji i zaczynam naukę chodzenia. Na razie to tyle. Pozdrowienia tym razem ze szpitala w Krakowie
wtorek, 26 maja 2015
"kuchnia po drobnym liftingu"
Póki co jestem w domu, więc kilka zdjęć z mojej okropnie czerwono-zielonej kuchni :-).
Zabierałam się do malowania "części kuchennych" jak pies do jeża głównie przez konieczność ich wcześniejszego szlifowania. Poza tym bardzo chciałam zmienić zlewozmywak i blat do niego, a na to potrzebowałam funduszy mocno nadszarpniętych nabyciem komórki zwanej lochem. Loch też jest w trakcie przeobrażania , ale o tym innym razem. Wracając do kuchni, ten kto ogląda stryszek od początku pamięta zapewne, jak biadoliłam , że kolor lakierobejcy do pomalowania nóg i półek pod blatem wyszedł wyjątkowo ohydny. Cóż, mimo braku urody przetrwał 5 lat. Teraz i nogi i półki są białe i uważam, że znacznie wypiękniały ;-).
Koszyk garderobiany sprawdza się jako miejsce na pudełka , ścierki i inne takie.
Rzut oka na tzw kredens kuchenny nieomalże w angielskim stylu wiejskim ;-).
Przemalowałam też półeczki na przyprawy .
Powierzchni blatowej mam malutko, więc dodatkowy kawałek służący także jako przykrycie płyty na pewno się przyda.
Najtańszy stół z krzesłami z Ikei też zmienił oblicze dzięki przemalowaniu, a na kolor krzeseł nie mogłam się zdecydować, więc pomalowałam dwa na biało, a dwa na zielono. Pomalowałam też dwa zrobione w zeszłym roku regały. Wcześniej były tylko rozbielone, ale całkiem biały regał z sypialni bardziej mi się spodobał i postanowiłam, że przy okazji poprawię kuchenne. To samo zrobiłam z sufitem, podbitka była brzydka i samo rozbielenie się nie sprawdziło.
Kurzołap gałązkowy i poduszka dla kota, bo nigdy nie wiadomo gdzie kot zechce się położyć,
i "latające talerze";-).
Wieszaczek ze starej łyżeczki.
I to by było na tyle. Zmiany nie są wielkie, ale ogólnie kuchnia jest jaśniejsza. W sumie jestem zadowolona bo sprawia optymistyczne wrażenie. Tak się rozpędziłam, że chciałam przemalować meble w dużym pokoju i koniecznie pomalować sufit na biało, niestety na razie (mam nadzieję, że tylko na razie) nic z tego.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku i dziękuję za wsparcie.
Zabierałam się do malowania "części kuchennych" jak pies do jeża głównie przez konieczność ich wcześniejszego szlifowania. Poza tym bardzo chciałam zmienić zlewozmywak i blat do niego, a na to potrzebowałam funduszy mocno nadszarpniętych nabyciem komórki zwanej lochem. Loch też jest w trakcie przeobrażania , ale o tym innym razem. Wracając do kuchni, ten kto ogląda stryszek od początku pamięta zapewne, jak biadoliłam , że kolor lakierobejcy do pomalowania nóg i półek pod blatem wyszedł wyjątkowo ohydny. Cóż, mimo braku urody przetrwał 5 lat. Teraz i nogi i półki są białe i uważam, że znacznie wypiękniały ;-).
Koszyk garderobiany sprawdza się jako miejsce na pudełka , ścierki i inne takie.
Rzut oka na tzw kredens kuchenny nieomalże w angielskim stylu wiejskim ;-).
Przemalowałam też półeczki na przyprawy .
Powierzchni blatowej mam malutko, więc dodatkowy kawałek służący także jako przykrycie płyty na pewno się przyda.
Najtańszy stół z krzesłami z Ikei też zmienił oblicze dzięki przemalowaniu, a na kolor krzeseł nie mogłam się zdecydować, więc pomalowałam dwa na biało, a dwa na zielono. Pomalowałam też dwa zrobione w zeszłym roku regały. Wcześniej były tylko rozbielone, ale całkiem biały regał z sypialni bardziej mi się spodobał i postanowiłam, że przy okazji poprawię kuchenne. To samo zrobiłam z sufitem, podbitka była brzydka i samo rozbielenie się nie sprawdziło.
Kurzołap gałązkowy i poduszka dla kota, bo nigdy nie wiadomo gdzie kot zechce się położyć,
i "latające talerze";-).
Wieszaczek ze starej łyżeczki.
I to by było na tyle. Zmiany nie są wielkie, ale ogólnie kuchnia jest jaśniejsza. W sumie jestem zadowolona bo sprawia optymistyczne wrażenie. Tak się rozpędziłam, że chciałam przemalować meble w dużym pokoju i koniecznie pomalować sufit na biało, niestety na razie (mam nadzieję, że tylko na razie) nic z tego.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku i dziękuję za wsparcie.
sobota, 23 maja 2015
"wiatr w oczy albo grom z jasnego nieba- co kto woli"
Przerażenie, załamanie - sama nie wiem. Jak już zaczęło mi się wydawać , że w moim życiu zagości odrobina spokoju, że moje problemy będą codzienne i zwyczajne - bum i wynik z rezonansu stawia wszystko na głowie. Owo coś co sobie wyhodowałam nazywa się Struniak. W poniedziałek idę do szpitala na dalszą diagnostykę, ale to co już wiem jest raczej przerażające. Piszę o tym tak informacyjnie bo nie zamierzam opisywać swojej drogi przez mękę. Nie widzę w tym sensu. Póki co mam nadzieję , że uda mi się jeszcze coś wyprodukować i pokazać. Na razie po trzytygodniowych zmaganiach skończyłam lifting kuchni. Planowałam prace na tydzień, ale wyszło inaczej. W każdym razie wreszcie koniec i jestem zadowolona z efektu. Dzisiaj padało i światło raczej fotkom nie sprzyjało, mam nadzieję , że jutro będzie lepiej i pokażę jak teraz wygląda stryszkowa kuchnia.
Pozdrowienia ze stryszku
Pozdrowienia ze stryszku
Subskrybuj:
Posty (Atom)
