Lubię kredensy. W dawnej kuchni miałam potrójny sosnowy. Na stryszku nie było miejsca na taki mebel, więc musiałam z niego zrezygnować. Ale chęć posiadania kredensu została, więc kombinowałam i mierzyłam i oglądałam w internecie różne kredensowe obiekty. Podstawowym ograniczeniem był rozmiar i oczywiście cena. Jak już mi się coś spodobało to albo było za wysokie, albo poza zasięgiem. W końcu częściowo się poddałam bo rozciągnąć stryszku nijak się nie da. Kupiłam półkę i komodę z surowego drewna, którą pomalowałam na biało. Nie jest to kredens, ale obrusy, serwetki i inne szpargały schowałam w szufladach i chyba wygląda lepiej niż regał, który stał w tym miejscu. Na razie przykręciłam gałki jakie były. Wolałabym "sztućcowe" uchwyty, ale już nie ma. Pewnie kiedyś coś mi wpadnie w oko to zmienię.
dla przypomnienia - regał
wydaje się , że teraz jest więcej miejsca :-)
Nie czułam się ostatnio za dobrze, więc robótkowo bez szaleństw. Zrobiłam tylko kocyk dla Karola.
kocyk i szmatkowy koszyk na różne różności :-)
I jeszcze grudnik w marcu
taka wiosenna niespodzianka, w grudniu nie zakwitł, za to teraz się postarał
zakwitło też coś innego
nie wiem jak się nazywa ta roślina, kwiatki są na końcu patyczkowatych gałązek
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku :-)