wtorek, 13 czerwca 2017

" w domku i kolejna chusta :-) "

W szpitalu zrobili mi badania i .....i właściwie to wszystko. Skrótowo mówiąc moje dość przykre przypadłości są wynikiem zmian pooperacyjnych i nic się nie da zrobić. Muszę się nauczyć żyć z obijaniem się o ściany i przewracaniem na prostej drodze. I nie ma się co rozpisywać więcej w tym temacie.
Tuż przed szpitalem skończyłam prezent dla Kasi i już mogę pokazać bo dostarczony do właścicielki :-).

Jest leciutka i miękka i myślę że będzie ciepła i przyjemna w noszeniu.
Zrobiłam jeszcze torbę dla Sistera i kończę przeznaczoną dla koleżanki . A wczoraj byłam na polowanku w jednym miejscu szmacianej rozpusty, gdzie bywa włóczka i nieźle się obkupiłam. 2 kg różnych różności, które muszę posegregować i już mnie łapki świerzbią do nowych wytworów. Ale teraz będzie wolniej, bo wnet stryszek stanie się obiektem kompletnej rozwałki . Od czwartku zaczynam pakowanie większego pokoju. Tu będzie najwięcej zmian i zapewne sporo czasu zajmą, ale mam nadzieję, że wszystko wyjdzie tak, jak sobie wymyśliłam ;-) .
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku

10 komentarzy:

  1. Chusta w pięknych "bzowych" kolorach - nawet na czasie, gdy jeszcze kwitną bzy:))
    Ja też niedawno w SH dokonałam takiego "polowanka" i również przytargałam sporą ilość włóczki:)) Tylko po co? Bo zapasów sporo, a nie mam kiedy dziergać...
    Życzę zdrówka i serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Małgosiu :-). Przyjdzie taki czas , ze odczujesz nieodpartą potrzebę i wtedy zapasy będą jak znalazł.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Mimo wszystko, życzę zdrowia. Chusta jest śliczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu :-). Moja, a raczej Kasi chusta w porównaniu z Twoimi to taka prościutka jest, ale i tak jestem dumna z siebie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Zaciekawił mnie twój problem "obijania się", jako, ze kiedyś tez miałam taką urodę. Chusta świetna. A tez staram sie nie powiększyć zasobów... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój problem obijania się wziął się jak mówią badania z braku przepływu w lewej tętnicy kręgowej. A brak przepływu wziął się z krwotoku w czasie operacji. Drań nowotwór podłączył się do owej tętnicy i wytworzył sobie własny układ krwionośny. Przy odcinaniu krew się polała nielichym chlustem i jak można domniemywać tętnica została zaszyta na głucho. Poza tym implant kostny kręgu C4 i implant stabilizujący jakoś tam też wpływają.Ogólnie potwierdziły się przypuszczenia neurologa co poniekąd jest wiadomością nienajgorszą, bo przyczyna mogła być bardziej nieprzyjemna.
      Chusta się podoba Kasi, a to najważniejsze, a ja planuję już kolejną taką bardziej oczoje...ą :-).
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Ach to takie sprawy, myslalam, ze cos w moim sensie, czyli z narzadem równowagi, który sie odmeldowal na stale.
      Pozdrawiam równiez serdecznie! Najwazniejsze, ze daje sie z tym funkcjonowac.

      Usuń
  4. ...ciepła i przyjemna... ale też sporych rozmiarów i w fajnej kolorystyce. Odnoszę wrażenie ,że na stryszku stale coś się dzieje , co tam znowu wymyśliłaś ? ciekawa jestem realizacji Twojego nowego projektu .
    Ja od poniedziałku dewastuje łazienkę ;)) potem będzie już tylko lepiej i ładniej ... mam nadzieje.
    Boję się tylko jak Ty zniesiesz kolejną "domową rewolucję " , nie da się uniknąć stresu i wysiłku fizycznego podczas remontu , nawet wtedy gdy zatrudnia się fachowca . Życzę Ci Marysiu zdrowia i powodzenia - pozdrawiam Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Irenko za życzenia. Też mam obawy jak to wszystko ogarniemy, ale przynajmniej pierwszy pokój wspomoże Jakubek. Nie ma za dużo czasu, ale każda pomoc się liczy. Pomogła też sąsiadka,która chwilowo nie wynajmuje mieszkania i mogę do niej powynosić wszystkie rzeczy z pokoju. Remont zakrojony na większa skalę bo z wymianą podłóg. Jak widać na zdjęciach stryszek mocno zagracony, więc to niebagatelna pomoc. Niestety ten co robił adaptację, zrobił ją po najmniejszych możliwych kosztach i po 8 latach nienajlepiej to wszystko wygląda. Remont będzie rozłożony w czasie ze względów i finansowych i, ze tak powiem sił fizycznych, ale mam nadzieję , ze się uda i na kilka lat będzie spokój. Nie mamy pieniędzy na fachowców czyli jesteśmy zdani na siebie. W planie jest tez odnowienie mebli, które z bliska są mocno nieciekawe ;-). Mają około 30-stki, przeżyły kilka przeprowadzek, pięć kotów i drastyczne traktowanie, żeby je dopasować do stryszkowych ścian. W przyszłym tygodniu pojawią się pierwsze doniesienia z placu boju. A przed tymi "atrakcjami" czeka mnie jeszcze jednodniowa wycieczka do Krakowa i mam nadzieje poznanie osoby, którą podziwiam i nie mogę się już doczekać :-).
      Ściskam mocno Irenko.

      Usuń
  5. Chusta śliczna!
    Remontu i współczuję, i zazdroszczę. Też powinnam o tym pomyśleć, bo nie odnawiałam juz ładnych parę lat i- niestety- to widać, ale odciągam, jak mogę,bo bardzo boję się wszelakich remontowych prac. Życie staje wtedy na głowie!
    Życzę udanego i sympatycznego spotkania w Krakowie.:))

    OdpowiedzUsuń