niedziela, 5 lipca 2009

"jarmark"












Konie na Targach Końskich były piękne. Natomiast trudno powiedzieć coś pozytywnego o jarmarku. Ale może moje oczekiwania były mocno niedzisiejsze. Żadnych obwarzanków na sznurku, ani waty cukrowej, piszczących ptaszków i innych atrakcji zapamiętanych z dzieciństwa.
Na pewno jarmark był bardzo "anielski" ;-). Zrobiłam zdjęcia ładnym, albo nie, to rzecz gustu, ale wykonanym ludzką ręką przedmiotom na straganach. Chińskie koszulki i inne tego typu cudowności można sobie pooglądać gdziekolwiek. Miłym akcentem było to, że poznałam Krzysia, który z żoną Różą prowadzi Galerię w Czarnej barak.art.pl , organizowane są w niej np. warsztaty ceramiczne i "Sołtyskę"Jadzię, od której będę się uczyć robienia frywolitek :-)).

6 komentarzy:

  1. te aniolki malowane na deskach absolutnie mnie urzekly,gdyby nie cena i wizja targania po tylu autobusach i samolotach dorwalabym niejednego.no,cene bym jeszcze przezyla.tylko rozmiar i podroz powrotna.ilez tam bylo cudownosci:( pozdrawiam Marysiu.

    OdpowiedzUsuń
  2. O! Znajome aniołki widzę :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak , anioły są ok. mi wpadły w oko te wysmukłe , takich jeszcz nie mam .Wiklina jak widzę panuje wszędzie ,uśmiałyśmy się z siostrą z tych kolczastych kijów bajsbolowych / zapomniałam jak się nazywa ta zbójecka broń/ bo ani to praktyczne ani dekoracyjne .Pozdrawiam Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję bardzo za pozdrowienia :-)). Niektóre aniołki rzeczywiście były ładne, ceny już były znacznie mniej atrakcyjne. Kolczaste maczugi kojarzyły mi się ze zbójem Madejem, ale może są ludzie, dla których posiadanie takowej jest szczytem szczęścia :-));

    OdpowiedzUsuń
  5. A kupiłaś sobie kapelusz? :]

    OdpowiedzUsuń