poniedziałek, 10 sierpnia 2009

"wianki i domek ;-) "

"Moje" krzaki łozy na koszyk spokojnie dojrzewają, ale wczoraj wypatrzyłam jeszcze jeden w rowie, a że był taki dodatkowy postanowiłam wykręcić z niego wianek. To moje pierwsze, ale nawet okrągłe mi wyszły, więc chyba można uznać je za udane. Teraz wiszą i schną. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję , że po wyschnięciu zachowają kształt.


Przeglądając jeden z blogów robótkowych zobaczyłam breloczki -domki. Też sobie postanowiłam taki uszyć i oto jest :-)). Inspirację można zobaczyć na blogu "countrykitty". Domek jest dwustronny.


sobota, 8 sierpnia 2009

"sierpniowa impreza"

Mieliśmy dzisiaj w Lutowiskach święto Leśników. Przybyli w wielkiej ilości i pięknych ubrankach. Atrakcji było co niemiara, nawet zamek dmuchany postawili. Mam nadzieję , że mi wybaczycie brak dokumentacji, ale jakoś ów zamek nie bardzo mi pasował. Cała impreza zaczęła się od konkursu dla drwali. Ci wspaniali mężczyźni ze swymi szalejącymi piłami mieli za zadanie, ścięcie drzewa na czas i trafienie nim w określony punkt. Kilka dni wcześniej wykopano olbrzymi rów, w którym "posadzono" pnie drzew.







Pstryknęłam pierwszego zawodnika i oddaliłam się do pracy. Było to nawet ciekawe i szybko panu poszło, ale niestety nie trafił gdzie trzeba, chybił o kilka centymetrów :-( . Mniej więcej około godz. 16 odwiedziłam ponownie miejsce rozrywki. Ludzi było mrowie, a mrowie a piwa jeszcze więcej, więc zabawa rozkręcała się jak trzeba. Panowie Leśnicy byli chwaleni długo i na początku każdej kolejnej pochwały rozlegały się dźwięki rogów. Czy słusznie się głaskali po głowach tego nie wiem. Ale chwalili tez wójta co już uważam za grubą przesadę. No, ale ja nie jestem fanką tego pana, więc może stąd brak entuzjazmu z mojej strony.

W jednym namiocie, gdzie przedstawione były dokonania okolicznych Nadleśnictw, była też zadziwiająca wystawa martwych przedstawicieli zwierzyny zamieszkującej nasze lasy. Bardzo smutna była ta wystawa. Ale obawiam się, że jeżeli pasożyt zamieszkujący znaczne rejony planety Ziemi zwany człowiekiem nadal będzie prowadził tak bezmyślną i ekspansywną gospodarkę jej zasobami, wiele gatunków będziemy mogli zobaczyć tylko w tej postaci. Widoczne w tle świerczki, były jeszcze żywe, ale to było ich ostatnie tchnienie. Ktoś bardzo mądry pozbawił je żywota wycinając i osadzając w drewnianym krążku. Nijak w moim małym rozumku nie mogę pojąć czemu nie skorzystano ze świerków w donicach.



hm, a to jest właśnie wybitny przedstawiciel pasożyta powalony "żubrem" całkiem żywy, aczkolwiek przebywający w innym wymiarze. Wracając niedawno do miejsca zamieszkania mijałam miejsce rozrywki rozbrzmiewające pieśnią remizową, więc podejrzewam, że "trup" ściele się tam gęsto. I to by było na tyle, następna impreza jaka nas czeka to dożynki.

piątek, 7 sierpnia 2009

"rankiem, albo wieczorem"


Wieczorem, albo rankiem przed pracą coś tam sobie dłubię. Teraz opanowały mnie pachnące lawendą poduszeczki. Można je trzymać w szafach, szufladach, albo tak jak ja wykorzystać jako poduszeczkę do szpilek :-)).

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

"lubię cmentarze "

Może to dziwne stwierdzenie, ale naprawdę lubię cmentarze. Oczywiście nie te współczesne, ale stare. Często są na nich piękne nagrobki i cudowne teksty upamiętniające ludzi, którzy odeszli dawno temu. Tym razem kilka zdjęć z cmentarza grecko-katolickiego. Zachowało się niewiele nagrobków, ale miejsce mimo, że przy drodze tchnie spokojem. Może to zasługa drzew, a może tych kilku pamiątek po minionych czasach.



piątek, 24 lipca 2009

"niebiańsko nieco :-))"

Na razie nie ma czasu na wycieczki, ale widok z tarasu wynagradza to całkowicie, za każdym razem jest inny. Tym razem niebo przed wieczorem :-)).



niedziela, 19 lipca 2009

ps. do notki "Cmentarz żydowski...."

My Polacy mamy pewną niemiłą przywarę. Sami dla siebie domagamy się poszanowania ważnych miejsc dla nas za granicą, ale sami u siebie nie wykazujemy takich tendencji w stosunku do takich miejsc związanych z innymi narodowościami w Polsce. Ta smutna refleksja ma związek miedzy innymi z Cmentarzem żydowskim. Jest już druga polowa lipca, a chaszcze są coraz większe. Codziennie idąc do pracy widzę grupki ludzi wędrujące szlakiem eko-muzeum, ale za wiele na tym akurat punkcie szlaku nie zobaczą. Nie bardzo rozumiem dlaczego tak jest, skoro jest to jedno z najciekawszych miejsc w Lutowiskach. Ponadto jest pamiątką czasów, kiedy tereny te zamieszkiwali przedstawiciele różnych narodów tworząc wielokulturowe społeczeństwo. W każdym razie umieszczając cmentarz na trasie polecanej do przejścia powinno się zadbać o jego wygląd. Mogłoby też być to jedno z bardziej interesujacych miejsc na powstającym "Szlaku Chasydzkim". Gmina Lutowiska należy do biedniejszych gmin w Polsce i władze powinny zabiegać o wszystko co pomogłoby ją wypromować. W związku z tym wielka prośba do osób zagladających na mojego bloga :-), podam telefon do wójta i jeśli macie ochotę zadzwońcie do niego z przypomnieniem o koszeniu trawy na cmentarzu, mam nadzieję, że takie telefony zmobilizują go do podjęcia tego wysiłku .

Urząd Gminy Lutowiska
Wójt Podyma
(013) 461 00 61

czwartek, 16 lipca 2009

"spacer z Bubą"

Wybrałyśmy się z Jagodą na spacer z Bubą. Wędrowałyśmy drogą w kierunku na Otryt, zaglądając do przydrożnych rowów. Celem tego zapewne dziwnego dla postronnego obserwatora zachowania, było zlokalizowanie łozy. Zachciało mi się upleść koszyk. Niestety gmina zabrała sie za czyszczenie rowów i z tego co zostało może wyjdzie mi mały koszyczek. Biorąc pod uwagę, że to byłby mój pierwszy wyczyn w tej dziedzinie, nie wiem czy będzie czym się pochwalić ;-). Muszę jeszcze poczekać kilka tygodni, aż upragniona roslina będzie gotowa do ścinania i mieć nadzieję , ze nie zrobi tego nikt przede mną. Przy okazji zrobiłam zdjęcie takiego wielkiego" kwiatka", nie wiem co to jest, ale wyglądało bardzo malowniczo. Góry jeszcze niezbyt wyraźne, ale i tak piękne. Niedaleko domu Bubie udało się utytłać w błotku, które wynajduje z ogromnym talentem :-)).