Przepraszam za jakość zdjęć, ale jeszcze wczoraj wieczorem coś tam robiłam, i miałam czas tylko dzisiaj rano przed odebraniem matki ze szpitala. Naprawdę wygląda lepiej i kolory są jakby bardziej przyjazne oku ;-), ale trudno. W każdym razie spotkałam się li i jedynie z krytyką właścicielki. Żadne zaskoczenie bo nie liczyłam za bardzo na nic innego, ale i tak mi przykro. Miło byłoby usłyszeć zwyczajne malutkie "dziękuję, widzę , że się napracowalaś". No, ale.... Mimo wszystko, mam nadzieję , że mimo kiepskiej jakości zdjęć widać różnicę w stosunku do poprzedniego wpisu :-)). Serdeczne pozdrowienia ze stryszku. aaaaaaaaa jeszcze będzie zagospodarowana druga ściana w kuchni i na krzesłach są już kolorowe poduszki :-)
jeju jak slicznie, sama bym chciala tam.....ja mam tak z o wiele mniejszymi rzeczami (prezenty recznie robione, wiesz, patchwork, druty etc....bardzo czesto zostaja przyjete, z lekka obejrzane i odlozone gdzies pod krzeslo...jasne, z eprzykro, ale Twoja przykrosc o wiele wieksza...szkoda, szkoda....Ty msz za to supienie wypucowane i mozesz byc z siebie dumna, naprawde!
Witaj Czarodziejko! siedzę od dłuższej chwili przed monitorem i "się napawam" . Uwiłaś bardzo przytulne gniazdko , znam Twoją dokładność , pomysłowość i pracowitość , więc spodziewałam się ,że będzie wyjątkowo . Jest pięknie , na takim malutkim metrażu urządziłaś miłe , ciepłe i dobrze zorganizowane mieszkanko . Dla mnie bajka ,podoba mi się stonowana kolorystka urozmaicona mocniejszymi akcentami. Podziwiam Cię ,naprawdę jestem pod wrażeniem , wszystko do siebie pasuje , pełna harmonia i spokój , przynajmniej dla mnie . Może mama była zaskoczona nowym otoczeniem, mam nadzieje ,że gdy ochłonie i trochę pomieszka doceni Twoje starania . Marysiu teraz czas na odpoczynek , zrobiłaś co w ludzkiej mocy / i jeszcze więcej/ , pomyśl o sobie , pozdrawiam serdecznie -Yrsa
Niestety nie można oczekiwać od alkoholika wdzięczności. Przykre to, ale z tą wiedzą łatwiej zaakceptować. Gratuluję pracowitości, pomysłowości, gustu itd. Anna z Bieszczadów
...czy widać różnicę...:-0? No cudu dokonałaś,takie gustowne miszkanko! Też mam nadzieję, że Twoja Mama się do niego przekona...może potrzebuje trochę czasu. Bardzo mi się podoba ten "motyw" z pamiątkowymi zdjęciami, już tylko przez to Mama powinna się tam czuć jak u siebie. Pozdrawiam Cię Marysiu serdecznie, Ewa:)!
Powiem szczerze, ze ogromniaście mi się podoba. Kolory nawet takie bardzo mi się podobają. A w porównaniu z tym co było....stworzyłaś istną oazę spokoju. A jak jeszcze pomyślę o metrażu jaki miałaś do zagospodarowania...jesteś czarodziejką.
Marysiu! Jest cudnie:) Jestem pod oooogromnym wrażeniem:)) Ślicznie, gustownie, z pomysłem. I sercem, widać dbałość o detale.. Może potrzeba czasu, żeby Mama doceniła..
Dla mnie to bajka! Chciałabym mieć Cię blisko siebie byś mi pomogła urządzić pokoik dla siebie - pracownię z funkcją pokoju gościnnego. To co widzę na zdjęciach to piękne wnętrze, smak i elegancja. Pufę jak stolik też mam z czego zrobić. Zainspirowałaś mnie i zauroczyłaś. Wiem jak Ci przykro, jest mi smutno, że takie rzeczy akurat Tobie się trafiają. daj Mamie czasu trochę, niech się oswoi z pięknym światem :)
Dziękuję Dziewczyny !!! Jest mi naprawdę miło, że się Wam podoba mieszkanie, tym bardziej, ze na tych moich fotkach nie bardzo je widać. Starałam się , żeby mieszkanie było właśnie takie "wyciszające", ale jednocześnie nie smutne. Znajome osoby oglądały je w różnych fazach roboczych i dopiero po skończeniu prac większość się przyznała, że nie miały przekonania do kolorów jakie zaplanowałam i są zaskoczone efektem końcowym. Miewałam chwile nie tylko zwątpienia, ale i przeraźliwego strachu, że nie wyjdzie to tak, jak widziałam przed oczami. Nigdy nie nadzorowałam tego typu remontu i czasem to wszystko co wychodziło w trakcie doprowadzało mnie do rozpaczy, tym bardziej, że tak zwany hi hi projekt po prostu rysowałam po podłodze i ścianach kolorową kredą zaznaczając gdzie co ma być podłączone i jak mają stać ściany. Gdyby to miało być dla mnie nie stawiałabym wysokiej ściany , tylko wyspę z płytą kuchenną i zlewozmywakiem, ale ta ściana to mój kompromis na "osobną" kuchnię. Ale i tak jest źle. Niektóre zarzuty trochę mnie śmieszą bo co z tego, że mieszkanie w Łodzi było większe, skoro trudno się było tam poruszać. Wyglądało mniej więcej, jak stryszek zaraz po przeprowadzce. Trochę żąłuję, że nie miałam do tego głowy i nie zrobiłam zdjęć owego apartamentu. Ale co tam, remont skończony, jeszcze kilka spraw do załatwienia, niestety przynajmniej jedna wizyta w Łodzi i mam nadzieję odzyskać chociaż odrobinę kontroli nad własnym życiem. A, że zamiast dziękuję usłyszałam krytykę i pretensje o jakieś głupie rzeczy , których nie przywiozłam z Łodzi, to trudno. Uważam, że osoba, która dostała kolejną szansę od losu powinna mieć inny system wartości, ale chyba po prostu najpierw trzeba mieć jakikolwiek. I tym niewesołym stwierdzeniem zakończę moje ględzenie. I przy Waszej pomocy pogłaszczę się po głowie ze słowami -"udało Ci się Marysiu"- :-)).
Marysiu ja jestem w totalnym szoku po obejrzeniu tych wszystkich zdjęć i wiesz co ?? wcale się tą krytyką nie przejmuj !!! nie ma co oczekiwać cudów ale dla mnie jesteś WIELKA !!!! i kropka !!!! ściskam Cię baaardzo mocno ...
Marysiu, ja wiem jak czasami słowo dziekuje jest w stanie wynagrodzić naciezsza pracę. Więc ja dziekuje Ci w imieniu wszystkich dzieci alkoholików, obiboków, którzy zyja z dnia na dzień i jakos to będzie. Wykonałaś ogrom pracy i mozna by sie spodziewać, że mogłaś odwalic ten remont, bo Twoja mama nie jest warta starań, ale nie - Ty sie postarałaś, włożylas duzo serca bo zadbałaś nawet o szczegóły - zdjęcia, kwiaty, więć BĄDŻ Z SIEBIE DUMA BO MASZ TO TEGO PEŁNE PRAWO. JEDNO JEST PEWNE - NIE JESTES TAKA JAK TWOJA MAMA, A TO DUŻE OSIĄGNIĘCIE PO TYM CO PRZEZYŁAŚ I CO DOSTAŁAS JAKO DZIECKO. Pozdrawiam Cię, trzymaj sie, nie poddawaj. ILA
wow :-) no po prostu rewelacja i ten zielony kolor że ci się udało znaleźć dodatki w tym kolorze do każdego pomieszczenia ;-) Jeśli chodzi o dobre słowo:-/ może gdzieś w głębi serca jest ci wdzięczna za to, ale to co zrobiła ze sobą i innym bliższym, nie jest wstanie się przełamać psychicznie i przyznać się do błędu.
Też znam to uczucie, ale nie bierz sobie krytyki za bardzo do serca; mieszkanko wyszło super - kolory to rzecz gustu - wszystko jest harmonijne, estetyczne i świeże! Ninka.
uch... tyle pochwał, że aż mi się w głowie zakręciło :-). Jeszcze raz dziękuję, nie tylko za pochwały, ale też za zrozumienie, że nie chodzi mi o jakąś oszałamiającą wdzięczność, a tylko docenienie starań, bo jak napisała Ila, mogłam ten remont odwalić. No, ale nie umiem tak. Tyle jest brzydoty wokół nas, a naprawdę niewiele potrzeba, żeby było ładniej. Oczywiście każdemu podoba się co innego i tak jest fajnie,nie jesteśmy tacy sami. Stryszek jest zupełnie inny od mieszkania na dole, bo przeznaczony dla innej osoby. Ja siebie postrzegam jako taką "nijaką szarość"(nie dopraszam się o zaprzeczenia, po prostu tak siebie widzę i jestem niestety smutna w środku), więc jakoś łatwiej mi żyć jak mam dookoła siebie dość jaskrawe barwy.Gdyby w moim otoczeniu było szaro-buro to chyba nawet nie chciałoby mi się wstawać rano. Sama nie wyglądam tak kolorowo :-). I mam okropną wadę jaką jest gromadzenie różnych rzeczy. Na szczęście od czasu do czasu robię "rachunek sumienia" i rozstaję się z niektórymi dobrami. Bardzo serdeczne pozdrowienia :-).
Robótko - Twoje podejście do zbiorów oraz smak i estetyka każą prosić o ogólne dla nas porady. Zrób nam kiedyś kochana porządki w domu - wskaż od czego zacząć, co wywalić, co zostawić..... sama pomyśl jaka kolejność! Przecież Ty kochana masz dar i talent w tej dziedzinie!
Hej! Szary Wróbelku!!! Doskonale rozumiem Twoją duszę. Ale, mimo wszystko - cieszę się, że jesteś! Że jesteś i jesteś taka, jaka jesteś!!!
Wspaniały remoncik odstawiłaś! Pomieszczenia wyglądają cudnie! I też chciałabym w takim miłym gniazdu zamieszkać. Masz doskonałe wyczucie smaku, koloru i w ogóle. A mama... no, przecież sama wiesz, że to choroba... Powtarzając za Ilą - ja tez bardzo Ci dziękuję! Jest doskonale i perfekcyjnie!
Marysiu! Pięknie to mieszkanko urządziłaś. Nie masz sobie nic do zarzucenia. Zachowałaś się właściwie. Miałam podobną sytuację. Wyciągałam kilka razy pomocną rękę do osoby (bardzo mi bliskiej), która była w szponach takiego samego uzależnienia. Udało się i już nie pije. Nigdy na ten temat później nie rozmawiałyśmy. Minęło parę lat aż usłyszałam dziękuję za to, że uratowałam Jej życie. Może taka chwila i dla Ciebie nastąpi. Nam, osobom współuzależnionym jest niejednokrotnie trudniej. Masz piękną duszę i wielkie serce - i to jest najważniejsze. Trzymam kciuki i gorąco pozdrawiam.
Cudnie wykonałaś to mieszkanie. I myślę że Twoja Mama teraz tego nie dostrzega, bo pewnie uważa że zrobiłaś to po swojemu a nie tak jak ona by chciała, ale za jakiś czas może jednak zrozumie że to co zrobiłaś zrobiłaś by Jej było lepiej i doceni? :) Pozdrawiam Cię serdecznie :)
cudowne miejsce stworzyłaś; musisz mieć śliczną duszę upomnij się u mamy o pochwałę - jej to potrzebne bardziej niż Tobie, tak mi się wydaje; może coś w niej pęknie kiedy to powie co widzi na pewno. Dla mnie jestes wielka bardzo bym chciała umieć tak zyc jak Ty
dopiero dziś piszę, bo dawno do Ciebie nie zaglądałam, nawet ostatnio myślałam o Tobie, co słychać, jak remont, jak sobie dajesz radę ze wszystkim... i wierz mi, zrobiłaś kawał dobrej, ba, wspaniałej roboty :)) musisz - powinnaś być z Siebie dumna... pozdrawiam serdecznie Ania
Według chińskiego zodiaku rok 2009 to "rok bawoła", czyli mój :-)). Dla bawołów jest to czas zmian i wszelakich zakrętów życiowych. Można w to wierzyć, albo nie. Dla mnie okazało się to prawdą. Początek roku był mocno nieciekawy, a potem było już tylko gorzej i smutniej. Ale z drugiej strony, gdyby nie te niemiłe wydarzenia, nie mogłabym przyjechać na prawie pięć miesięcy w Bieszczady :-)). Jestem tutaj od połowy czerwca i mam nadzieję, że następny zakręt kryje za sobą, tym razem miłą niespodziankę :-)).
jeju jak slicznie, sama bym chciala tam.....ja mam tak z o wiele mniejszymi rzeczami (prezenty recznie robione, wiesz, patchwork, druty etc....bardzo czesto zostaja przyjete, z lekka obejrzane i odlozone gdzies pod krzeslo...jasne, z eprzykro, ale Twoja przykrosc o wiele wieksza...szkoda, szkoda....Ty msz za to supienie wypucowane i mozesz byc z siebie dumna, naprawde!
OdpowiedzUsuń na zawszeWitaj Czarodziejko!
OdpowiedzUsuń na zawszesiedzę od dłuższej chwili przed monitorem i "się napawam" .
Uwiłaś bardzo przytulne gniazdko , znam Twoją dokładność , pomysłowość i pracowitość , więc spodziewałam się ,że będzie wyjątkowo .
Jest pięknie , na takim malutkim metrażu urządziłaś miłe , ciepłe i dobrze zorganizowane mieszkanko . Dla mnie bajka ,podoba mi się stonowana kolorystka urozmaicona mocniejszymi akcentami.
Podziwiam Cię ,naprawdę jestem pod wrażeniem , wszystko do siebie pasuje , pełna harmonia i spokój , przynajmniej dla mnie .
Może mama była zaskoczona nowym otoczeniem, mam nadzieje ,że gdy ochłonie i trochę pomieszka doceni Twoje starania .
Marysiu teraz czas na odpoczynek , zrobiłaś co w ludzkiej mocy / i jeszcze więcej/ , pomyśl o sobie , pozdrawiam serdecznie -Yrsa
Niestety nie można oczekiwać od alkoholika wdzięczności. Przykre to, ale z tą wiedzą łatwiej zaakceptować.
OdpowiedzUsuń na zawszeGratuluję pracowitości, pomysłowości, gustu itd.
Anna z Bieszczadów
...czy widać różnicę...:-0? No cudu dokonałaś,takie gustowne miszkanko! Też mam nadzieję, że Twoja Mama się do niego przekona...może potrzebuje trochę czasu.
OdpowiedzUsuń na zawszeBardzo mi się podoba ten "motyw" z pamiątkowymi zdjęciami, już tylko przez to Mama powinna się tam czuć jak u siebie.
Pozdrawiam Cię Marysiu serdecznie, Ewa:)!
Powiem szczerze, ze ogromniaście mi się podoba. Kolory nawet takie bardzo mi się podobają. A w porównaniu z tym co było....stworzyłaś istną oazę spokoju.
OdpowiedzUsuń na zawszeA jak jeszcze pomyślę o metrażu jaki miałaś do zagospodarowania...jesteś czarodziejką.
Marysiu! Jest cudnie:) Jestem pod oooogromnym wrażeniem:)) Ślicznie, gustownie, z pomysłem. I sercem, widać dbałość o detale.. Może potrzeba czasu, żeby Mama doceniła..
OdpowiedzUsuń na zawszeDla mnie to bajka! Chciałabym mieć Cię blisko siebie byś mi pomogła urządzić pokoik dla siebie - pracownię z funkcją pokoju gościnnego.
OdpowiedzUsuń na zawszeTo co widzę na zdjęciach to piękne wnętrze, smak i elegancja. Pufę jak stolik też mam z czego zrobić. Zainspirowałaś mnie i zauroczyłaś.
Wiem jak Ci przykro, jest mi smutno, że takie rzeczy akurat Tobie się trafiają.
daj Mamie czasu trochę, niech się oswoi z pięknym światem :)
Dziękuję Dziewczyny !!!
OdpowiedzUsuń na zawszeJest mi naprawdę miło, że się Wam podoba mieszkanie, tym bardziej, ze na tych moich fotkach nie bardzo je widać. Starałam się , żeby mieszkanie było właśnie takie "wyciszające", ale jednocześnie nie smutne. Znajome osoby oglądały je w różnych fazach roboczych i dopiero po skończeniu prac większość się przyznała, że nie miały przekonania do kolorów jakie zaplanowałam i są zaskoczone efektem końcowym. Miewałam chwile nie tylko zwątpienia, ale i przeraźliwego strachu, że nie wyjdzie to tak, jak widziałam przed oczami. Nigdy nie nadzorowałam tego typu remontu i czasem to wszystko co wychodziło w trakcie doprowadzało mnie do rozpaczy, tym bardziej, że tak zwany hi hi projekt po prostu rysowałam po podłodze i ścianach kolorową kredą zaznaczając gdzie co ma być podłączone i jak mają stać ściany. Gdyby to miało być dla mnie nie stawiałabym wysokiej ściany , tylko wyspę z płytą kuchenną i zlewozmywakiem, ale ta ściana to mój kompromis na "osobną" kuchnię. Ale i tak jest źle. Niektóre zarzuty trochę mnie śmieszą bo co z tego, że mieszkanie w Łodzi było większe, skoro trudno się było tam poruszać. Wyglądało mniej więcej, jak stryszek zaraz po przeprowadzce. Trochę żąłuję, że nie miałam do tego głowy i nie zrobiłam zdjęć owego apartamentu. Ale co tam, remont skończony, jeszcze kilka spraw do załatwienia, niestety przynajmniej jedna wizyta w Łodzi i mam nadzieję odzyskać chociaż odrobinę kontroli nad własnym życiem. A, że zamiast dziękuję usłyszałam krytykę i pretensje o jakieś głupie rzeczy , których nie przywiozłam z Łodzi, to trudno. Uważam, że osoba, która dostała kolejną szansę od losu powinna mieć inny system wartości, ale chyba po prostu najpierw trzeba mieć jakikolwiek. I tym niewesołym stwierdzeniem zakończę moje ględzenie. I przy Waszej pomocy pogłaszczę się po głowie ze słowami -"udało Ci się Marysiu"- :-)).
Marysiu ja jestem w totalnym szoku po obejrzeniu tych wszystkich zdjęć i wiesz co ?? wcale się tą krytyką nie przejmuj !!! nie ma co oczekiwać cudów ale dla mnie jesteś WIELKA !!!! i kropka !!!! ściskam Cię baaardzo mocno ...
OdpowiedzUsuń na zawszeMarysiu, ja wiem jak czasami słowo dziekuje jest w stanie wynagrodzić naciezsza pracę. Więc ja dziekuje Ci w imieniu wszystkich dzieci alkoholików, obiboków, którzy zyja z dnia na dzień i jakos to będzie. Wykonałaś ogrom pracy i mozna by sie spodziewać, że mogłaś odwalic ten remont, bo Twoja mama nie jest warta starań, ale nie - Ty sie postarałaś, włożylas duzo serca bo zadbałaś nawet o szczegóły - zdjęcia, kwiaty, więć BĄDŻ Z SIEBIE DUMA BO MASZ TO TEGO PEŁNE PRAWO. JEDNO JEST PEWNE - NIE JESTES TAKA JAK TWOJA MAMA, A TO DUŻE OSIĄGNIĘCIE PO TYM CO PRZEZYŁAŚ I CO DOSTAŁAS JAKO DZIECKO. Pozdrawiam Cię, trzymaj sie, nie poddawaj. ILA
OdpowiedzUsuń na zawszewow :-) no po prostu rewelacja i ten zielony kolor że ci się udało znaleźć dodatki w tym kolorze do każdego pomieszczenia ;-)
OdpowiedzUsuń na zawszeJeśli chodzi o dobre słowo:-/ może gdzieś w głębi serca jest ci wdzięczna za to, ale to co zrobiła ze sobą i innym bliższym, nie jest wstanie się przełamać psychicznie i przyznać się do błędu.
Też znam to uczucie, ale nie bierz sobie krytyki za bardzo do serca; mieszkanko wyszło super - kolory to rzecz gustu - wszystko jest harmonijne, estetyczne i świeże!
OdpowiedzUsuń na zawszeNinka.
Udało Ci się Marysiu:))
OdpowiedzUsuń na zawszeBrawo!!
uch... tyle pochwał, że aż mi się w głowie zakręciło :-). Jeszcze raz dziękuję, nie tylko za pochwały, ale też za zrozumienie, że nie chodzi mi o jakąś oszałamiającą wdzięczność, a tylko docenienie starań, bo jak napisała Ila, mogłam ten remont odwalić. No, ale nie umiem tak. Tyle jest brzydoty wokół nas, a naprawdę niewiele potrzeba, żeby było ładniej. Oczywiście każdemu podoba się co innego i tak jest fajnie,nie jesteśmy tacy sami. Stryszek jest zupełnie inny od mieszkania na dole, bo przeznaczony dla innej osoby. Ja siebie postrzegam jako taką "nijaką szarość"(nie dopraszam się o zaprzeczenia, po prostu tak siebie widzę i jestem niestety smutna w środku), więc jakoś łatwiej mi żyć jak mam dookoła siebie dość jaskrawe barwy.Gdyby w moim otoczeniu było szaro-buro to chyba nawet nie chciałoby mi się wstawać rano. Sama nie wyglądam tak kolorowo :-). I mam okropną wadę jaką jest gromadzenie różnych rzeczy. Na szczęście od czasu do czasu robię "rachunek sumienia" i rozstaję się z niektórymi dobrami.
OdpowiedzUsuń na zawszeBardzo serdeczne pozdrowienia :-).
Robótko - Twoje podejście do zbiorów oraz smak i estetyka każą prosić o ogólne dla nas porady.
OdpowiedzUsuń na zawszeZrób nam kiedyś kochana porządki w domu - wskaż od czego zacząć, co wywalić, co zostawić..... sama pomyśl jaka kolejność! Przecież Ty kochana masz dar i talent w tej dziedzinie!
Hej! Szary Wróbelku!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeDoskonale rozumiem Twoją duszę.
Ale, mimo wszystko - cieszę się, że jesteś! Że jesteś i jesteś taka, jaka jesteś!!!
Wspaniały remoncik odstawiłaś! Pomieszczenia wyglądają cudnie! I też chciałabym w takim miłym gniazdu zamieszkać. Masz doskonałe wyczucie smaku, koloru i w ogóle.
A mama... no, przecież sama wiesz, że to choroba... Powtarzając za Ilą - ja tez bardzo Ci dziękuję! Jest doskonale i perfekcyjnie!
Pełen szacunek, za wszystko, remont, troskę o matkę, wyrozumiałość-jesteś WIELKA.
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam-G_A
Marysiu! Pięknie to mieszkanko urządziłaś. Nie masz sobie nic do zarzucenia. Zachowałaś się właściwie.
OdpowiedzUsuń na zawszeMiałam podobną sytuację. Wyciągałam kilka razy pomocną rękę do osoby (bardzo mi bliskiej), która była w szponach takiego samego uzależnienia. Udało się i już nie pije. Nigdy na ten temat później nie rozmawiałyśmy. Minęło parę lat aż usłyszałam dziękuję za to, że uratowałam Jej życie.
Może taka chwila i dla Ciebie nastąpi. Nam, osobom współuzależnionym jest niejednokrotnie trudniej.
Masz piękną duszę i wielkie serce - i to jest najważniejsze. Trzymam kciuki i gorąco pozdrawiam.
Cudnie wykonałaś to mieszkanie. I myślę że Twoja Mama teraz tego nie dostrzega, bo pewnie uważa że zrobiłaś to po swojemu a nie tak jak ona by chciała, ale za jakiś czas może jednak zrozumie że to co zrobiłaś zrobiłaś by Jej było lepiej i doceni? :)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam Cię serdecznie :)
cudowne miejsce stworzyłaś;
OdpowiedzUsuń na zawszemusisz mieć śliczną duszę
upomnij się u mamy o pochwałę - jej to potrzebne bardziej niż Tobie, tak mi się wydaje; może coś w niej pęknie kiedy to powie co widzi na pewno.
Dla mnie jestes wielka bardzo bym chciała umieć tak zyc jak Ty
dopiero dziś piszę, bo dawno do Ciebie nie zaglądałam, nawet ostatnio myślałam o Tobie, co słychać, jak remont, jak sobie dajesz radę ze wszystkim... i wierz mi, zrobiłaś kawał dobrej, ba, wspaniałej roboty :)) musisz - powinnaś być z Siebie dumna...
OdpowiedzUsuń na zawszepozdrawiam serdecznie
Ania