środa, 11 maja 2011

'na stryszku'

Przepraszam, ze nie odpowiadam na komentarze, ale jestem naprawdę wdzięczna za wsparcie. W nocy z wtorku na środę przyjechałyśmy do Przemyśla. Po dokonaniu niezbędnych czynności pielęgnacyjnych, nakarmieniu panów z firmy przewozowej, kombinowaniu jak zorganizować sobie spanie (każdy kto był na stryszku wie, że nie było to takie proste) wreszcie kilka godzin odpoczynku. Wczoraj od rana bieganie , żeby się jakoś zorganizować tu na miejscu. Najpierw lekarz pierwszego kontaktu, potem ZOL. Wizyta domowa dopiero na przyszły czwartek, bo niestety pani doktor akurat poszła na urlop. W ZOL-u okazało się , że papiery z Łodzi swoja drogą, a na miejscu trzeba dodatkowe, więc trzeba czekać na panią doktor. Dzisiaj muszę matkę tymczasowo zameldować , żeby mogła z czegokolwiek korzystać. Poza tym muszę się dowiedziec jak rozwiązać sprawę kredytów, bo do jakiejkolwiek formy opieki musi miec emeryturę bez obciążeń :-((. Koniecznie muszę też zorganizować jakąś rehabilitację i opiekunkę na kilka godzin dziennie w przyszłym tygodniu, jak pojadę do Łodzi przygotować mieszkanie do sprzedaży. Wczoraj musiałam też niestety dobitnie powiedzieć, ze biegam i załatwiam jej sprawy, bo oczywiście zaczęły się pretensje, że nie mam dla niej czasu, ha ha. To, że padam na twarz, że zmęczenia i stresu nie mogę spać widocznie nic nie znaczy. Więc wczoraj chyba nieco się wściekłam, ale nie mogę sobie pozwolić, żeby zaczęła mną rządzić. Tak więc zaraz wyruszam do miasta załatwiać kolejne sprawy, w tym kilka zaniedbanych własnych. I koniecznie muszę odwiedzić cudowny sklep medyczny :-)), w którym można nabyć zadziwiające rzeczy ułatwiające życie jak np. krzesło toaletowe.
Krótkie podsumowanie z ostatnich dni:
po momentach paniki i załamania podnoszę się i szukam wyjścia
wielu obcych ludzi okazało mi zrozumienie i udzieliło całkowicie bezinteresownie pomocy
blogowe koleżanki wsparły mnie nie tylko komentarzami, ale też telefonicznie pokazując, że nie jestem sama
coraz lepiej radzę sobie z opieką, tym bardziej, że mam teraz pomoc
trochę czarnego humoru ;-) - dowiedziałam się więcej niżbym chciała o kamieniach kałowych i innych tego rodzaju rozrywkach i zostałam mistrzynią lewatywy. Nie jest to przyjemny zabieg dla wykonującego i musiałam się nauczyć przenosić w inne rejony świadomości coby sobie jakoś radzić. W każdym razie podczas jednej z takich rozrywek, kiedy robiłam co trzeba myślami będąc w kosmosie moja matka zadała mi jakże ważne z życia wzięte pytanie -"czy to Doda rzuciła Nergala, czy Nergal Dodę ?" Obawiam się, że nie stanęłam na wysokości zadania i moja odpowiedź niczego nie wyjaśniła, albowiem nie jestem zainteresowana poczynaniam tej pary, niemniej muszę przyznać, że jak już zajęłam sie czym innym, ciut się pośmiałam co było mi bardzo potrzebne.
Pozdrowienia z bardzo słonecznego stryszku.

3 komentarze:

  1. Bardzo Cię podziwiam - tak trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myślałam ,że mam kłopoty , przy Twoich moje zawirowania to pikuś .
    Podziwiam Cię i doceniam to co robisz , znam ten ból bo mieliśmy w domu 89 letniego dziadka , który leżał przez trzy lata . To jest praca przez 24h , chorzy leżący ,często w malignie , przestawiają godziny czuwania z dziennych na nocne , więc dla innych członków rodziny jt. ciężkie doświadczenie.
    Myślę ,że Dom Pomocy byłby dobrym rozwiązaniem , tym bardziej ,że chcesz się mamą opiekować i mogłabyś odwiedzać ją w dowolnych godzinach .
    Koleżanka tak zrobiła bo niestety nie miała innego wyjścia , jeździła do mamy po pracy , a późnym wieczorem wracała do domu , ale miała chociaż spokojne noce i godziny pracy , wiedziała ,że mama ma opiekę .
    No cóż nie na daremnie ludzie ukuli powiedzenie " sami swoi ,tylko szwagier obcy"
    Od siebie dodam ,że mam dwóch szwagrów , jeden to prawie tak jak Twój , a drugi wręcz odwrotnie , więc chyba nie wszystko jest czarne albo białe.
    Marysiu piszesz ,że obcy są Ci pomocni będę trzymała kciuki , aby było ich więcej obok Ciebie i bardzo życzliwych -pozdrawiam Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję bardzo Irenko. Na razie staram się załatwić ZOL, z Domem Opieki na razie zaczekam. Oczywiście może tak być , że po prostu nie będzie innego wyjścia i sama nie dam sobie rady. Na razie ciągle dowiaduje się o różnych możliwościach pomocy. Poza tym niestety dopóki emerytura obciążona jest kredytami nic nie zdziałam bo po prostu nie ma pieniędzy. Udało mi się wreszcie dowiedzieć jak wygląda sprawa wcześniejszej spłaty. Niestety zawarte umowy są takie, że muszę pisać prośbę do banku o taką możliwość, nie wiem czy się zgodzą , więc wszystko trwa w zawieszeniu.

    OdpowiedzUsuń