wtorek, 16 lipca 2013

"czerwono-zielono czyli kuchenne ..."

Moja kuchnia prezentuje styl zwany "śmietnikowym" czyli skład rupieci dający po oczach kolorami, których jak mówią znawcy tematu nie powinno się łączyć w jednym pomieszczeniu ;-). Ale skoro tulipan na ten przykład jest czerwono-zielony i nikomu to nie przeszkadza, to ja sobie mogę mieć "tulipanową" kuchnię. Jak widać cierpię na brak umiaru w ilości posiadanych dóbr kuchennych. Co jakiś czas, jak już kiedyś pisałam przeprowadzam selekcję, ale efektów za bardzo nie ma, bo jak tylko coś ubędzie to zaraz inne przylezie.
Na początek kuchenne ptaszki






Młynki, ten żółty należał do Babci i nadal doskonale mieli kawę

Talerze na ścianie, hm te dwa zielonkawe pochodzą z końca XIX wieku i nadają się tylko do śmietnika, albo na ścianę :-)). Kupiłam je za 5 zł w sklepie ze starzyzną , wyszorowałam, przykleiłam zawieszki i uważam, że pięknie się prezentują. Te czerwonawe przybyły po małym wypadku, do którego sama się niestety przyczyniłam.

Biurowa szafka z Ikei zapewniła mi szufladki na różne kuchenne drobiazgi, które trudno upchnąć w kuchni bez szafek.

Między innymi du...relami obiekt kultu, na który zarobiłam pracując w Bieszczadach czyli KitchenAid. Marzy mi się jeszcze blender i może kiedyś...

Stół z pokoju, pełniący rolę biurka ciachnięty na pół wyemigrował do kuchni pod okno. Półki, które w pokoju stały na nim, teraz są pod nim :-). Trzeba je było ciut dopasować i na pewno można było zrobić to lepiej, ale to prowizorka bo w tym miejscu w przyszłym roku planuję odzyskać okienko , wyciąć kawał ściany i zabudować wnękę półkami przy okazji solidnie ocieplając ścianę.Wcześniej w tym miejscu stał regałek stworzony z półek kuchennych z poprzedniego mieszkania,który odziedziczyła sąsiadka. W jej mieszkaniu  idealnie wpasował się we wnękę i wypakowany książkami wygląda naprawdę dobrze.


Obrazki, stary zegar, formy piernikowe


Magnes - prawie misiu :-), raczej więcej nie będę robić filcowanek w foremkach

Jako podsumowanie mojego zamiłowania do rupieci : skrzydełka strychowego okienka wyczyściłam i wykorzystałam jako lusterka. Uważam, ze to wewnętrzne ma śliczne klameczki, aż się nie chce wierzyć, że kiedyś nawet na strychu robili coś takiego


I to tyle na dzisiaj. Następnym razem  pokój, w którym też odrobinkę się zmieniło :-), ale to dopiero jak się kopnę w to miejsce poniżej pleców i chwycę za pędzel.
Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.

7 komentarzy:

  1. Bardzo podobają mi się twoje półki. Właśnie odkryte. Nadmiar drobiazgów nie razi. Przynajmniej jak je przedstawiłaś wyglądają jak klasyki. Ciekawa jestem reszty. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Super jest Twoja kuchnia! Bardzo podobają mi się te czerwone kafle i w ogóle czerwone dodatki:) U nas w domu - mowy o czerwonym być nie może:( I odkryte półki - moje marzenie:) Okienko świetne w nowej roli:) Bardzo ciekawa jestem zmian w innych częściach Stryszku:) Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja Cię Sisterze nienawidzę z całego serca :-).
    Wątroba mi puchnie od żółci :-).
    Chciałabym już mieć normalną kuchnię...Co ja piszę, normalny dom...:-((. Chociaż ociupinkę podobny do Twojego...

    OdpowiedzUsuń
  4. ihihihihi o jak fajnie , że jesteś :))) Uwielbiam zaglądać na Twój stryszek :))) Słonecznie pozdrawiam ..

    OdpowiedzUsuń
  5. A co się dzieje na podwórko-ogródku? Ciekawi mnie ten wątek? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. TAk! Te stare okienka są pełne uroku!!!
    Ale mnie zachwyciły najbardziej te fruwające kuchenne ptaszorki! Są prześliczne!!!!
    I piękny robocik kuchenny sobie sprawiłaś!
    Miła atmosfera jest w Twoim niepokornym mieszkanku! :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za miłe komentarze. Odkryte półki są fajne, ale jak ktoś nie jest w stanie ścierpieć odrobiny kurzu - nie polecam :-). Co do czerwieni to czasem tak mnie nachodzi, że może jeden pokój w innym kolorze ?, ale i tak w końcu jest czerwono hi hi. A ptaszki rzeczywiście są fruwające jak tylko włączę pochłaniacz ;-). Co do podwórka to zapraszam za chwilkę, już , że tak powiem zabieram się do pisania posta. A Ty siostro moja nie przesadzaj, póki co karma ci nie sprzyja, ale kto wie co za zakrętem czeka :-).

    OdpowiedzUsuń